Szukaj:Słowo(a): wczorajszy wypadek samochodowy

Pietnuje zjawisko ktore ostatnio zaobserwowalem ,a mianowicie jakies
... no nawet nie wiem co to jest. Oglupienie wiosenne czy co ? A moze
to ja mam ostatnio takiego farta ??? Ale do rzeczy

Jak cala zime nie mialem okazji natknac sie na zaden wypadek czy nawet
malutka stluczke samochodowa, tak w ciagu ostatnich 4 dni oczy me
zostaly potraktowane 3 powaznymi wypadkami w Warszawie (tzn dokladnie
ich skutkami). 1. Marszalkowska/Swietokrzyska - Lanos bez polowy maski
i tego co tam pod nia bylo stoi na torach, kawalek dalej na dachu
chyba Corolla a obok otoczony przez grupke ludzi lezy jakis facet
(chyba ostro poturbowany) 2. Andersa/okolice Nowolipia - Przejscie dla
pieszych. Zaraz za przejsciem stoi autokar. Z tylu autokaru 2 karetki.
A przy autokarze czarny worek (niestety nie pusty) :(
3. Gorczewska/Prymasa - "cos" sportowo-podobnego przelecialo z pasa w
kierunku centrum po pasie zieleni , zahaczylo o slup od tablicy
informacyjnej (przy okazji ja powalajac) i wyladowal na skrajnie
prawym pasie w kierunku Bemowa... Wyjatkowo chyba nikomu sie nic nie
stalo bo karetki jakos nie bylo...



Doloz jeszcze wczorajszy czarny worek na trasie WZ :-(

W powietrzu zaprezentują się wszystkie dziesięć typów maszyn
wykorzystywanych
w polskim lotnictwie morskim.



Niestety jednak bylo troche mniej :((( Mi-14PŁ, Mi-14PS, Mi-2, Iskra, RM-3
Anakonda, An-2, Mig-21Bis (mial latac- niestety wczorajszy wypadek
pokrzyzowal plany). Mimo to - bylo na co popatrzyc. Przynajmniej ja sie nie
nudzilem.

Swoje umiejętności zaprezentuje również  wielozadaniowy samolot TORNADO



niemieckich sił morskich

Tia - niestety - to tez nie wypalilo :(((( a bylem od 09:00 do 16:00 - w
sumie nie ma czego zalowac :-) byl jakis taki ... hie hie hie - brzydki :)))
Przy naszych ladnie przygotowanych i odmalowanych maszynach - wg. mnie sie
chowal. Ale to tylko moje zdanie :)

W sumie - impreza udana - i to bardzo. Niskie ceny w gastronomi, a i czasem
jakis bonus sie dostalo :))

Najgorsi byli dla mnie osobiscie motocyklisci, ktorzy to z czasem stawali
sie coraz bardziej pewni siebie i przy 200km/h jezdzili miedzy ludzmi, a
nieraz i na jednym kole....majac wyznaczony dla siebie teren - wykorzystali
to ze byli na lotnisku i dali prawdziwy pokaz....uciekania przed motocyklem.

No i czadowa byla mozliwosc przetestowania kilku samochodow SKODY i Daewoo.
U mnie 6 ma Musso :)) hie hie hei (220km i silniczek 3,2L 18-25L/100km).
Fabia wypadla marnie........




| Ano. A potem na Wiatrakach wyleciala jeszcze 8-ka, ogolnie dosc milo
| dzis :-D

Ciekawe doznania mial motorowy z 33 jadac kolo Centralnego, kiedy sie mu
na wagon czesci z tlukacych sie na wiadukcie samochodow posypaly.



Swoją drogą to na tym wiadukcie walenie jest dość częste. Nie tylko
wczoraj ale i przedwczoraj tam się coś siekło. Po prostu brak
wyobraźni. Wiadukty dość strome więc na podjazdach cisną gaz. A jak
wyskoczą na górą to okazuje sie że tuż za "szczytem" stoi korek. Na
hamowanie już czasu nei starcza i walą aż blachy lecą.

A z wczorajszego popłudniowego zamieszania to jeszcze trafił się
wypadek na środku skrzyżowania Sobieskiego/Sikorskiego przy torze
Stegny. Korek stał dość długo we wszystkie strony.

Zdrówko

szanowni czytacze ;-)
przeczytalem we wczorajszej wyborczej artykul (tak wiem ze wyborcza nie jest
dobrym zrodlem wiedzy naukowej... ;-) ) o pasozytach
wspomniano tam o toksoplzmozie oraz badaniach ktore wykazaly, iz u osob
doroslych, zarazonych toksoplazmoza moga wystapic objawy zmniejszenia
odczywania strachu i tak, u mezczyzn pojawia sie brawura (powoduja
statystycznie wiecej wypadkow samochodowych niz niezarazeni) a u kobiet
pojawia sie wieksza smialosc i otwartosc ....
ludzie traca hamulce ktore naklada im uczucie strachu

moze tez, ludzie ktorzy maja toksoplazmoze nie lubia horrorow ;-)

te objawy opisamno ponoc niedawno i sa rozszerzeniem wiedzy o toxopl. - do
tej pory, wiedza ograniczala sie jedynie do objawow z wzajemnego zycia
szczorow i kotow oraz patologii ciazy...

temat mnie zaciekawil ...
;-) moze kto cos wie?

prosilbym o info ;-)

wczoraj wieczorem kolo 19.30 w Magdalence byl wypadek w ktorym z tego co wiem
bral udzial TIR i skoda felicia. W efekcie wypadku ze skody zostal tylko
bagaznik a TIR zaparkowal w posesji przy drodze rozwalajac ogrodzenie.

czy ktos byl moze swiadkiem albo wie przynajmniej co dokldanie sie stalo?
ustawienie samochodow po zdarzeniu nie pozwolilo mi na domyslenie sie jak to
sie stalo...z tego co widzialem to byla napewno jedna ofiara
smiertelna....kierowca skody, pasazerka chyba przezyla ale byla zakleszczona

KuFeL

a mój mnie poinformował
w zakłądzie takim Pan przyjął 36 złociszy na 2-3 min pracy - alarm był
sprawny
ale ważnym elementem było wklejenie do obu kluczyków nalkejki z kodem
i wspisanie go do zaświaczenia (certyfikatu)
człowiek się wkurza bo chętnie by chciał zarabiać taki chajc w tak krótkim
czasie

Ubezpieczalnie robią wszystko co mogą aby zmiejszyć kwotę wypłacanego
odszkodowania. Ponoć w Warcie powstają 2 wyceny po wypadku i jeżeli zgodzis
zsię na niższa kwotę wypłaty to rzeczoznawaca ma prowizję od różnicy
pomiędzy
normalna wyceną a tą zaniżoną !!!

pozdr Kuba

Witam.
We wczorajszym wydaniu "Gazety w Krakowie" ukazała się krótka notatka o
tym
, że PZU wymaga corocznej kontroli alarmu samochodowego we wskazanym przez
siebie zakładzie ( oczywiście płatnego - ~36 PLN). Autor tekstu pisze , że
w
przypadku kradzieży PZU odmówiłoby wypłacenia należnego odszkodowania
pomimo
posiadanej aktualnej składki AC jeżeli poszkodowany nie posiadałby
świadectwa kontroli alarmu. Pisze także, że jego agent ubezpieczeniowy nie
raczył go o tym fakcie zawiadomić ( mój też...). Czy ktoś z grona
Szanownych
Grupowiczów spotkał się z takim zjawiskiem? Co Wy na to?
Pozdrawiam Grzegorz.




Mysle, ze ten "czarny punkt" czy jak tam, to jest
obraz RTG mózgów decydentów.
IMO totalna paranoja i dzialania pozorowane.
Na pohybel im po trzykroc.

pozdrowionka
Alek Dmowski



Nie zgadzam sie. Wraki samochodow na skrzyzowaniach , zakretach
bardzo oddzialywuja na kierowcow.
Efekt moze zostac zmniejszony przez pomalowaniu wraku, gdyz mozg tego
nie kojarzy.
Jak wypadek to wrak uszkodzony, a nie odnowiony.
Na wczorajszym filmie efekt wraku byl dodatkowo poglebiony przez
szkielet trupa w srodku.

Zatem jestem za wrakami, ale nielakierowanymi.
Jack.


| Widziałem jak ruszali spod pomnika przestawało padać, na czas deszczu
| schowali się pod dachem stąd byli niemokrzy.

Wczorajszy dzien ze wzgledu na pogodę najlepiej pokazal jak dobrym
zamiennikiem dla samochodu jest rower.



No jak jest burza,  to faktycznie rower ustępuje samochodowi..

Problem w tym, że przez ostatnie 3 miesiące (od 14 marca) tylko 2 razy
musiałem do pracy pojechać autobusem z powodu
bardzo mocnego deszczu. Raz rozpadało się po południu i wracałem busem z
rowerem.

Więc przynajmniej w moim wypadku jakoś samochodu na dojazdy do pracy mi
zupełnie nie trzeba :-)

Ale oczywiście zakupowo/dzieciowo w deszczu samochód jest pomocny.

Pozdrawiam :-)
Seco

Dziękuję za pierwsze pozytywne komentarze. Dopiero sie rozkręcam. Zobaczycie co będzie później. To wydanie miało być zwyczajne ( prezentacje nowych samochodów, testy, porównania, itp., ale po wczorajszym wypadku postanowiłem zrobić wydanie specjalne). Następnego numeru oczkujcie w weekend lub przyszły poniedziałek, pozdrawiam, Rafał
Hmmm, ależ się gęsto od geniuszu zrobiło....tylko Wam składać pokłony
Przykro nam że poprzez Twoj deficyt intelektualny wpadasz w kompleksy, taki los, nie łam się, ktoś w końcu musi zasilać szeregi polskich pracowników fizycznych na obczyźnie, jesteś wybrańcem.

Przepięknie ująłeś to w kwieciste a wręcz barokowe słownictwo. Jęsliś chętny to zapraszam, no może wypraszam na obczyznę....a co do intelektu to zastanów się najpierw czym on jest, bo ja raczej bym tu polemizował na temat mądrości-wiedzy a nie intelektu, który odpowiada za coś innego-nie będę tłumaczył za co, bo szcerze mówiąc mi się nie chcę-mam niestety zły humor po wczorajszym małym wypadku samochodowym, w którym miałem okazję brać udział.A moją pracą na oczyźni się nie martw-zostanę w Polsce, no chyba, że jakaś kancelaria da mi dobrą pracę za granicą.
Ja ze Swojej strony nie polecam samochodów typu limuzyna, w których nie składają się tylnie siedzenia... Raz tak jechałem ze skrzynią, to na miejscu pasażera z przodu miałem centralke 22"... :-/ Co do Fiatów, to do niedawna się zastanawiałem nad nimi, ale po wczorajszym wypadku jaki zobaczyłem, to zrezygnowałem... Centralnie przede mną Uno wjechał w babke, która jechała jakimś Volvo Kombi, wbił się w jej drzwi przy czym u niej było mało szkód, bo tylko lekko wgniecione drzwi, a u niego można powiedzieć samochód do kasacji... Na szczęście nikomu nic się nie stało... :-/

Jeszcze co do tematu, to zainteresował mnie wózek bębniarka... Który to rocznik? Bo te jedynki Voyagera i Grand Voyagera są naprawde tanie!

Od Siebie polecam Opla Agille po złożeniu tylnich siedzeń, oraz Daewoo ( ) Lanos też po złożeniu tylnich siedzeń...
24.01.2007 0:32 › Pogrzeb tragicznie zmarłego wychowanka chorzowskiego Ruchu, Kamila Locha, odbędzie się w najbliższą sobotę, o godzinie 10:00 w Chorzowie Batorym, w kościele Pod Wezwaniem Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza, przy ulicy Skrajnej.
Były napastnik „niebieskich” zmarł w ubiegły wtorek, 23 stycznia, w wyniku wypadku samochodowego w Chicago, gdzie ostatnio mieszkał. Gdyby żył, w dniu wczorajszym obchodziłby 23 urodziny…

kazdy szanujacy sie kibic Ruchu powinien przyjsc i pozegnac naszego bylego zawodnika
Mieszkaniec powiatu drawskiego zginął wczoraj na drodze Szczecin-Chociwel. Kierowca forda wyprzedzał w padającym deszczu ciężarówkę.
Wypadek wydarzył się wczoraj przed godziną 8. Kierowca forda escorta, 27 letni mieszkaniec powiatu drawskiego, jechał w stronę Szczecina.
Na miejscu wczorajszego wypadku działali strażacy i policjanci. Ruch na drodze Szczecin-Chociwel, w pobliżu zjazdu do Poczernina przez ponad dwie godziny odbywał się jednym pasem.
Warunki na drodze nie były najlepsze. Padał deszcz. Kierowca forda zdecydował się na wyprzedzenie samochodu ciężarowego.
Podczas wykonywania tego manewru czołowo zderzył się z mercedesem - mówi sierż. Katarzyna Nagórska z policji w Stargardzie.
W zderzeniu samochodów niedaleko zjazdu do Poczernina najbardziej poszkodowany został kierowca forda escorta. Był reanimowany, jednak nie udało się go uratować. Dwie ranne osoby trafiły do szpitali.
Kierowca mercedesa, 45-letni mieszkaniec powiatu goleniowskiego, został śmigłowcem przetransportowany do szpitala w Szczecinie - mówi Katarzyna Nagórska. - Doznał urazu klatki piersiowej i głowy, a także złamania lewej nogi. Do szpitala w Stargardzie została przetransportowana 24-letnia pasażerka forda. Doznała urazu klatki piersiowej.
"gs24.pl"

To byla prawdziwa masakra - auta niesamowicie rozbite!
Ten widoczny na mojej fotce ford escort byl na naszych tablicach.
Kierowca raczej nie mial szans bo zderzyl sie z poterznym mercedesem!
Wiadomo dlaczego ... chyba kazdy wie jak tamta droga sie jezdzi!
Jak jechalem tatedy to akurat rozpoczynala sie akcja!
Przez dluzszy czas droga byla calkowicie zablokowana!
Przykro mi, że zginęli niewinni ludzie.
Jestem tego zdania co DBv, że bez zakończenia dochodzenia nie możemy wieszać psów na kierowcy-sprawcy wypadku. Sam jeżdżę dużo osobówką i to co widzę na drogach przeraża mnie. Za kierownicą jestem od 11 lat. W każdej grupie kierowców ( dużych i małych samochodów ) są ludzie nie nadający się do wykonywania tej pracy. Przytoczę mały przykład z mojej wczorajszej pracy ( trasa Bydgoszcz - Siedlce - Bydgoszcz ) z pominięciem Warszawy. 8 rano wypadek pod Żyradowem - osobówka "poszła" na czoło z TIREM. Przyczyna, brawurowa jazda kierowcy osobówki, wyprzedzanie na podwójnej ciągłej i na zakręcie. Godzina 17 Gąbin -teren zabudowany 50 km/h Wlokę się za kolumną 4 ciężarówek - na początku miasteczka ciężaróweczka jadąca za mną zaczyna wyprzedzanie. Ludzie na chodnikach a on ciągnie przez całe miasteczko i wyprzedził w końcu wszystkie samochody. Miał około 90 na liczniku. Godzina 19.30 106 kilometr koło Ciechocinka wypadek śmiertelny. Osobowy zjeżdżając na pas awaryjny nie zauważył NIEOŚWIETLONEGO roweżysty. Efekt - korek z każdej strony, jeden nieboszczyk i 1 godzina do tyłu.
Podsumowując, nim się kogoś oskarży, trzeba mieć dowody na jego winę. Wypadek to splot wielu czynników i nie tylko kierowca może być winny. Żal, że tak się dzieje ale to jest polska nienormalna rzeczywistość.


kate, mi bioparox pomogl, a aplikujesz do nosa czy ust?



Awa, dostałam Bioparox...ale jeszcze go nie zaaplikowałam, bo robi mi się niedobrze na samą myśl. Nie znoszę tego zapachu.
Kaszel przestał mi rozrywać płuca (chociaż po tym wczorajszym bolą mnie nawet okolice jajników - tak jakby mi się wszystko za bardzo naciągnęło), ale za to dopadła mnie dziś gorączka 38,6 i zdecydowałam się na paracetamol. Strasznie panikuję, tym bardziej że ledwo co się pozbierałam po wypadku samochodowym 1 stycznia. Mam nadzieję, że maluch jakoś to zniesie...

A z tymi przesądami - dowiedziałam się znów czegoś nowego. Ostatnio moja mama stwierdziła że mój brat nie może być chrzestnym, bo potem zostanie starym kawalerem...
Widzisz, a mi się chyba udało dojść do takiego miejsca, gdy już nikomu serce nie pęknie gdy odejdę... Nawet plan już mam a data, dla mnie ważna inni stwierdzą, że to ten dzień tak na mnie wpłynął. Ale zdecydowanie nie będzie to wyglądało na samobójstwo - pewnie jeszcze kilka osób się znajdzie, które będą troszeczkę cierpiały po moim odejściu ale tych prawdziwych przyjaciół odsunąłem, by nie interesowali się, wewnętrznymi dialogami toczącymi się wewnatrz mnie dysputami...
Ot, człowiek któremu prawie wszystko w życiu wyszło (to prawie robi jednak wielką różnicę) miał wypadek samochodowy... No cóż, zdarza się. Szybkie auto, wybujała wyobraźnia na drodze. Życie.

Ale jak powiedziałeś "babcia i dziadek albo mama, albo moja była dziewczyna" - ty masz kogoś. Dziewczyna choć była, może być jeszcze tą przyszłą.
Moi rodzice ? Zadowolą się polisą - zawsze im wystarczały nowe meble itp. Dziadkowie odeszli. A była dziewczyna ? Odeszła i na pewno nie uda mi się jej odzyskać. Co mnie trzyma ? Jeszcze kilka spraw.

Ale tak myślę dzisiaj, po wczorajszym wieczorze, gdy ból był mi jedynym przyjacielem a dzisiejszy dzień jest samotną drogą w zmrok...

Czy uda mi się wykonać plan tego sierpniowego dnia ? Tego nie wie nikt. Co będę wtedy czuł, czy w ogole dotrwam do wtedy. I to nie jest tak że straciłem całą nadzieję. Po prostu samotne życie, bez drugiej osoby jest dla mnie niewyobrażalną męką. A nawet zranione zwierzęta często dobijamy. Życie warto cenić, a ja cenię te bezcenne chwile, które wraz z Nią odeszły. Dalej czeka tylko ból...
Witam,
wczoraj w Kłodzku, około godziny 10rano, był kolejny, poważny wypadek w okolicach dawnego WOP-u.
Sam byłem na zakupach i słyszałem, jak wyjeżdżały karetki i straż pożarna - trwało to ponad 30minut.
Załączam link, gdzie jest kilka fotek z tego tragicznego dla naszego miasta zdarzenia:
http://galeria.interia.pl/galerie,u_id,76788
Słyszałem, że autobusem jechały dzieci - wycieczka, im nic się nie stało.
Dzisiaj ma odbyć się protest mieszkańców dotyczący bezpieczeństwa na kłodzkich drogach. Jest on spowodowany wczorajszym zajściem, którego efektem były 3 osoby ranne i 7 uszkodzonych samochodów.
moim zdaniem ten koncert to straszne.Dla dwóch osób takie zamieszanie robią ,tym bardziej że gdyby to nie byli znani ludzie nikt by sobie nie zawracał tym głowy.Weźmy taki przykład Otylia ,która zabiła własnego brata.To nie był wypadek to było morderstwo.Szybka jazda i koniec-zabiła swojego brata ,ale ludzie dalej mówią o niej"biedna Otylia ,co ona przezyła.."ale jak jest wypadek samochodowy to ludzie od razu mówia"bo tak ten kierowca jedzie",a czy Otylia tak nie jechała?CZemu ludzie bronią osoby znane?To jest jakaś paranoja.I ten koncert to tez taka paranoja..Oni by mogli pomóc biednym dzieciom ,chorym na raka ...przecież one nic nie zawiniły,są chore ,bo na nie wypadło i to nie jest ich wina,ale w takim wypadku ktoś musiał być odpowiedzialny za to wszystko...to jest nie fair,a ten wczorajszy koncert to była reklama.To moje zdanie i nie wiem jak wy sądzicie
A tak odnośnie tramwajów, to ja dzisiaj miałam wypadek, na szczęście nikomu nic się nie stało. Jedziemy sobie, jedziemy, a tu nagle szarpnięcie! i jakiś samochód stoi pod dziwnym kątem. Wszyscy zostali wypuszczeni na ulicę, babcie spanikowały, zderzak samochodowi cały odpadł, z maski zrobił się gnieciuszek, ale wyglądało na to, że człowiekowi nic nie jest - a to dobra wiadomość, zwłaszcza, że tramwaje to prawdzie przecinaki. Zresztą widać - tamten ma pół samochodu rozwalonego, a po tramwaju ledwie było cokolwiek widać. Emocjonujący to jest tydzień, który rozpoczął się wczorajszą pałką z matmy na pierwszej lekcji i dopiero tak krótko trwa - z podekscytowaniem można myśleć, co jeszcze się wydarzy.

Ja też jestem dzisiaj emo. I to emo bez wyraźnego powodu. Albo emo, bo okres i nijakość, chyba że tak.
Kupon nr 16:

Ilość sklasyfikowanych samochodów w wyścigu:
Typ:over 14,5
Kurs:1.8

Top 6 - kierowcy:
Typ:Robert Kubica
Kurs:1.35

Wigan - Chelsea
Typ:Chelsea
Kurs:1.35

FC Porto - Belenenses
Typ:FC Porto
Kurs: 1.25

AKO:4.1 bwin
Stawka:6j
EWK: 24,6j

Jeżeli chodzi o GP Europy, to wydaje mi się, że będzie to bezpieczny wyścig w którym spora ilość kierowców dojedzie do mety. W ostatnich wyścigach widać, że zawodnicy nie szaleją i wolą bezpiecznie dojechać do końca niż rozbić się w połowie wyścigu. Bukmacherzy ustalili taką granicę kierując się tym, że to tor uliczny jednak jest tu dość szeroko i nie powinno być dużo wypadków. Później polecam Roberta w pierwszej szóstce, wydaje mi się to raczej pewne gdyż startuje z 3 pozycji i nawet jeżeli wyprzedzi go Raikkonen to Robert powinien dowieść swojej miejsce szczególnie, że jest zadowolony z pracy swojej maszyny a ostatnio na to narzekał. Chelsea to masówka i raczej nie ma się co na ten temat wypowiadać. Chelsea w formie i powinna wygrać kolejny mecz, jednak patrząc na wyczyny zespołów we wczorajszych meczach w Anglii to wszystko może się zdarzyć. I na koniec Porto, jedyny stres to to, że to dopiero pierwsza kolejka, lecz Porto zawsze miało mocne początki sezonów i zdarzały im się serie 11 zwycięstw z rzędu. A na własnym obiekcie zawsze są murowanymi faworytami.
we wczorajszym Metro była wzmianka o 13latku który miał wypadek samochodowy,stracił nad nim panowanie i w coś wpakował.Co najlepsze był pijany,a wiecie co mu palnęło do głowy że wsiadł do auta?Nie chciało mu sie po fajki iść do sklepu to podpieprzył kluczyki dziadkowi i se podjechał
No przekazuje kolejną fatalną wiadomość spotrową . Po wczorajszym wypadku autobusu z licealistami (zginęło 12 osób) dzisiaj znowu masakra:
Otylia Jędrzejczak, złota medalistka w pływaniu, miała wypadek samochodowy pod Płońskiem niedaleko Warszawy. Na miejscu zginął 19-letni brat Otylii. Pływaczka przebywa w szpitalu w stanie ciężkim
Jak podał Tadeusz Kaczmarek z mazowieckiej policji, Otylia jechała chryslerem razem z bratem, w pewnym momencie zjechała na lewą stronę drogi; chrysler uderzył w drzewo.
Oby Otylia zybko z tego wyszła i znowu zachwycała nas swoimi wynikami!!
A u nas w walbrzychu bylo de ja vu gdzus pierwszego dnia swiat alarm wypadek samochodowy czlowiek uwieziony a 2 dnia swiat w podbniej godzinie +-1 godz takie samo zgloszenie wypadek samochodowy idealnie w tym samym miejscu z uwiezionym czlowiekiem jak przyjechali to na poboczu jeszcze stalo auto z wczorajszej akcji wszystkie osoby poszkodowane zyja pozdrawiam.
no powaznie
wczorajsza pogoda przyczynila sie do wypadku samochodowego...nie pomyslalabym,ze przy predkosci 40km/h uderzenie moze byc tak silne...pasy bezpieczenstwa to nie jest jednak glupi wymysl...zaglowki na siedzeniach również....



och...
biedna Malutka
ale nic się nie stało?
a pasy są niezbędne i od czasu mojego małego przypadku kiedy nie było w samochodzie pasów tam gdzie akurat siedziałam pilnuję, żeby wszyscy zawsze mieli je zapięte...
także pamiętajcie o tym!
babcia cały wczorajszy dzień spędziła w szpitalu pod kroplówkami, ale mam nadzieje , że już wszystko dobrze



babcia ty ostatani same strachy nam pędzisz,
dla jasności masz zakaz brania udziału w wypadkach samochodowych i innych,
oraz złego samopoczucia,
a za klejną wizytę w szpitalu dostaniesz naganę na piśmie.
mam nadzieje, że wyraziłam się jasno

Edit:literówka
Witam,
Odświeżam temat po wczorajszym programie "wypadek - przypadek" w TVN Turbo.
Chodziło o tragiczny wypadek (2 osoby zabite). Miałem identyczną sytuację i identyczny wypadek (tyle, że obyło sie tylko na uszkodzeniach samochodów). A bardzo łatwo można nie dopuścić to takiej sytuacji.

Było tak:



Pojazd żółty miał zamiar skręcić w lewo. Stał i czekał aż przejedzie moje auto (zielone). W tył żółtego uderzył czerwony i przez to, że żółty miał już skręcone koła to wepchnął go na moje auto. Szczęśliwie dla mnie nie poszliśmy na czołówkę (jak było w TVN Turbo) tylko do zderzenia doszło jak już praktycznie opuszczałem skrzyżowanie. Moje auto dostało w bok i tylne koło, zakręciło pirueta i stanęło w poprzek na środku drogi. Czerwony wypadł z drogi i wpadł do rowu, żółty został na środku skrzyżowania. Poniżej moment zderzenia, kreskowaną linią efekt końcowy:



Nauczyłem się od tego czasu oczekiwać na możliwość skrętu z wyprostowanymi kołami. W razie "dupnięcia" w mój tył polecę do przodu a nie sąsiedni pas na czołówkę. Wam polecam takie samo zachowanie. Uczmy się na cudzych błędach !

Pozdrawiam !
Wypadek samochodowy.
Kierowca siedzi w rozpierdzielonym samochodzie z wybałuszonymi oczami, a policjant zwraca się do niego z ojcowskim pouczeniem w te słowa:
- No i widzi pan? Pan zapiął pas i nawet pan nie draśnięty, a pana kobieta nie zapięła i teraz się wala tam w krzakach z penisem w zębach.

Do domu klienta apteki dzwoni aptekarz:
- Dzień dobry, przepraszam, że pana niepokoje, ale zaszła pomyłka przy wczorajszym zakupie.
- Taaak? A co się stało?
- Kupował pan tymianek dla teściowej, a my omyłkowo wydaliśmy cyjanek.
- No i jaka to różnica?
- Cztery pięćdziesiąt.
tylko, ze zjezdzajacy kierowcy samochodow sie zdarzaja, a ja ze zjezdzajacym motocyklista sie nie spotkalem



przesadzasz...
ja jak widze ze samochód na trasie jedzie szybciej niż ja to zawsze zjeżdżam, no chyba że jest to odcinek za niemcami to nie zjadę, samobójcą nie jestem ;/
Nie wymagaj, też żeby motocyklista zjechał na dziurawe piaszczyste pobocze, samochód ma 4 koła a motocykl tylko 2 a na takich dołkach o glebę bardzo łatwo....

A co do tego wczorajszego wypadku to wg mnie wina jest po obydwóch stronach.
Facetka się źle rozejrzała, a on ponoć dosyć szybko jechał ....
aż się zarejestrowałem na forum (witam) żeby napisać..

czy wy naprawdę uważacie, że należy żałować tego człowieka? czy 36-letni facet, który jest dziennikarzem motoryzacyjnym, na co dzień ma styczność z mocnymi furami i jeszcze mieni się człowiekiem dbającym o bezpieczeństwo, który bierze na pokład kolegę, rozpędza się do 200kmh na trasie, którą powinien znać, bo codziennie jeżdzi nią do domu i tego kolegę zabija (nie poprosił go o zapięcie pasów) naprawdę zasługuje na współczucie? dla mnie to żenujące.. NIC go nie tłumaczy, w dodatku powinni mu zrobić testy na obecność alko i narko..

oświadczenie http://www.pzu.pl
Oświadczenie

28.02.2008

W związku z wypadkiem samochodowym, do którego doszło w dniu wczorajszym w Warszawie, PZU SA przekazuje najgłębsze wyrazy ubolewania i troski osobom dotkniętym tą tragedią, deklarując jednocześnie gotowość udzielenia niezbędnego wsparcia, gdyby okazało się ono konieczne.

Wyrażamy również nadzieję, że Pan Maciej Zientarski dzięki troskliwej opiece medycznej szybko powróci do zdrowia.

Qual można powiedzieć - sensacyjny. I bardzo dobrze, bo kolejne PP dla Buttona byłoby już naprawdę nudne, a teraz mamy odmianę na czołowych pozycjach. Czekam na wagi poszczególnych samochodów, a szczególnie oczywiście na wagę Vettela, Alonso i Webbera względem BrawnGP. Button i Barrichello mają pewnie trochę więcej paliwa. Natomiast RBR i Renault z nr 5 pewnie pojadą krótki pierwszy stint na miękkich oponach. Ale mimo prawdopodobnie mniejszej ilości wachy na pokładzie świetna jazda pierwszych 3 kierowców. Vettel wyjeżdżał w Q2 i Q3 na jedne jedyne okrążenie pomiarowe i bił najlepsze czasy, jadąc bardzo szybko i bezbłędnie. Klasa. Brawo! Jego kolega zespołowy również jeździł bardzo szybko i niby 3 raz w qualu przegrał z Niemcem, jednak wg mnie póki co wcale nie jest gorszy. Mnie osobiście najbardziej cieszy pozycja Alonso. Mimo że ma pewnie najmniej paliwa. Miał rano tylko 6 okrążeń na ustawienie bolidu bez KERS, jednak dał radę i pojechał świetnie. Dalej niż można było się spodziewać Trulli i Rosberg, natomiast Kimi i Lewis mają w baku sporo paliwa. Ale w ich wypadku już sam awans do Q3 to dobry wynik. Ogromne gratulacje dla Buemiego! Robi wrażenie ten młody chłopak. Leje Bourdaisa, który jak tak dalej pójdzie, może się żegnać z F1. Wspaniały wynik Szwajcara. Massa słabo, tym razem nie odpadł przez błąd zespołu, a po prostu przez brak szybkości. Kovi, Timo i Nakajima sporo słabiej od swoich kolegów z teamu. Piquet - klasyka. na koniec zostawiłem Roberta - tragedia... Jak widać wczorajsze treningi zostały zmarnowane, małą szybkość, błąd Roberta, zbyt późne wypuszczenie Polaka przez zespół i wyszła katastrofa.
Nowy Dziennik/TK/07 kwietnia 2005 10:25

Gołota znów będzie straszył lewym prostym

Powoli zbliża się termin kolejnej walki Andrzeja Gołoty o mistrzostwo świata w boksie. 21 maja Polak będzie walczył w chicagowskiej United Center z Lamonem Brewsterem.

W walce tej praktycznie po raz pierwszy od dwóch lat Gołota będzie mógł liczyć na swój lewy prosty, uznawany przed kontuzją za najlepszy w wadze ciężkiej.

"Nie chcę zapeszać, ale stało się to, w co nie wierzyli nawet najlepsi lekarze i na co nie pomagały operacje - zaczynam odzyskiwać masę mięśniową w kontuzjowanym po wypadku samochodowym barku. Mam dziś nieporównywalnie większą kontrolę nad lewą ręką, niż miałem choćby w zeszłorocznych walkach z Byrdem i Ruizem, kiedy lewy prosty miałem bardziej do straszenia niż do bicia. Olbrzymia w tym zasługa mojego masażysty Leszka Samitowskiego, który dokonuje cudów" - powiedział Gołota na łamach "Nowego Dziennika".



A ty Radekk co sądzisz o tej wypowiedzi Andrzeja. Czy to jest prawda czy tylko wymysł gazety?????
Nie wiem kto to Leszek Samitowski,Tomek tez go nie zna.Nie chce sie wypowiadac bo nie jestem na miejscu w USA.Musicie poczekac do poczatku maja.Jezeli pisal to Garnczarczyk to mogl byc jego wczorajszy sen np.
wczorajszego dnia bylem uczestnikiem wypadku.jadac glowna droga i mijajac skrzyżowanie auto wyjechało mi z lewej strony i uderzyłem w niego w prawy przednich bok następnie odrzuciło mnie i uderzyłem centralnie w drzewo.moje auto jest do kasacji tzn silnik prawie wbity do srodka a u goscia ktory wymusił miał lekko zadrapane nadkole przednie. karetka zabrala mnie do szpitala gdyz nie moglem chodzic na nogi bo poobijałem je na desce i z duza siłą uderzylem głowa w kierownice czego przyczyna jest mocny bol glowy,ból szyi i plecowi i troche zadrapan.Pytanie jest takie czy nalezy mi sie odszkodowanie za obrazenia jakie odniosłem w tym wypadku (nie chodzi o OC bo to wiadome)bo nie dosc ze przez goscia nie mam auta to jescze mnie wszysko boli.Z góry dziekuje za odp....
Co do wesela to pomimo tego, ze to mnie czeka za pare ladnych lat to napewno bedzie to takie zwykle tradycyjne wesele, slub w mojej parafii, potem wesele, oczepiny i na drugi dzien poprawiny po prostu wszystko tradycyjnie i tak jak jest u mnie od pokolen i takie cos mi sie podoba

Co do chrzesnych to no coz nie mialam szczescia, chrzesny zginal w wypadku samochodowym jak mialam 6 lat, a chrzesna to siotsra cioteczna mojej mamy ( czyli chyba tez wybrana tak bo wypada ), ale ona mieszka w Holandii i niestety nie widzialam ja od ladnych paru lat, jedyne co pamietam to jak byla u mnie na komuni ( mialam 9 lat ! ) i pare lat pozniej raz sie z nia tylko widzialam. Tak naprawde to zero kontaktu, jakos rok czy 2 lata temu przyslala nam zaproszenie na swoj slub ( ktory zreszta sie nie odbyl, ale nie wnikalismy z jakich powodow, bo i tak sie na niego nie wybieralismy ). Teraz zbliza sie moja 18-stka i coz pewnie wysle zaproszenie do mojej chrzesnej, bo tak wypada ( mama z moja babcia mi mowily, ze tak trzeba zrobic ) ,ale nawet nie licze na to, ze w koncu mnie odwiedzi.

A co do bierzmowania to wybralam najblizsza mi osobe, ktora uwarzalam do tego najbardziej odpowiednia, czyli moja przyjaciolke, rodzice oczywiscie sie zgodzili i nie mieli zadnych przeciwskazan.

A co do radoscialni to pomimo wszystko wczorajszy dzien byl udany, zdalam sobie sprawe z wielu rzeczy i z tego, ze czasami naprawde przesadzam i zachowuje sie nie fer w stosunku do Niego. Bardzo szczeraz rozmowa nam pomogla. ;] Teraz juz troche inaczej na nasz zwiazek patrze.
http://sport.onet.pl/1012223,wiadomosci.html

Formuła 3: Wielki sukces Kubicy

Robert Kubica zajął drugie miejsce w Grand Prix Makao - wyścigu uważanym za nieoficjalne mistrzostwa świata Formuły 3.

19-latek z Krakowa był najszybszym kierowcą na torze i właśnie naciskał znajdującego się na prowadzeniu Francuza Alexandre Premat w chwili kiedy przerwano wyścig.

Grand Prix Macau jest od lat uznawane za nieoficjalne mistrzostwa świata w Formule 3, a przez Światową Federację Samochodową (FIA) zostało uznane za Puchar Interkontynentalny. Rywalizują tutaj ze sobą kierowcy Formuły 3 z całego świata.

Po wczorajszym przedfinale Robert Kubica startował dziś z czwartej pozycji. Wykorzystując błędy rywali awansował na drugie miejsce ustanawiając przy tym najszybsze okrążenie w wyścigu z czasem 2.13:215 s. Na 11. okrążeniu spowodowany przez estońskiego kierowcę Marko Asmera wypadek zablokował cały tor i sędziowie zdecydowali się przerwać wyścig.

Wyniki 51. Grand Prix Macao:

1. Alexandre Premat (Francja) ASM Mercedes - 37:13.731s
2. Robert Kubica (Polska) Manor Mercedes + 0.675 s
3. Lucas Di Grassi (Brazylia) Hitech Racing Renault +1.178 s
4. Fabio Carbone (Brazylia) Three Bond Racing Nissan +1.422 s
5. Franck Perrera (Francja) Prema Powerteam Opel +1.822 s
6. Adam Carroll (Wielka Brytania) Menu Motorsport Opel +2.219 s
7. Robert Austin (Wielka Brytania) Menu Motorsport Opel +3.464 s
8. Ronnie Quintarelli (Włochy) TOMS Toyota +3.633 s
Czolem dziewczynki
Nie bardzo potrafie opisac wczorajsza impreze, bo niby bylo swietnie goscie dopisali i naprawde wierze ze tym razem byly osoby ktore nam dobrze zycza a bywalo juz róznie.

Natomiast z samego rana dostalam wiadomasc, ze moj brat mial wypadek samochodowy.
Wymusil pierszenstwo i tak udezyl w niego samochod ze az wylecial ze swojego, nie mial zapietych pasow bo ze wzgledu na inne dolegliwosci moze jezdzic bez, policjant stwierdzil ze dobrze sie stalo bo inaczej zostalby scisniety.
Rowniez chwala Bogu ze nie jachalo zadne auto jak on wylecial bo nie chce nawet myslec co moglo sie stac.
Podsumowujac, odrazu wcisnelam sobie do glowy, kobieto nic sie nie martw grunt ze zyje i nie jest mocno poturbowany, samochod rzecz nabyta jeszcze sobie kupi i tak tez pare razy dzwoniac do niego pocieszalam chyba tez siebie.

A co do mojej fryzury to tak jak pisalam wlosy mialam do ramion, farbowane welatonem na czerwien kolorado /swoja droga niezla nazwa/.
Dzisiaj sa wycieniowane,grzywka wystrzepiona i zrobiony blond balejaz.
Niezle wygladaja jak po uczesaniu spryskam brylantyna z firmy joanna i rekoma zrobie artystyczny gniotacy nielad /polecila fryzjerka/.
A za miesiac mam sie pokazac jeszcze raz i wtedy zrobi mi ponownie blond co jeszcze bardziej rozjasni a do tego czekalada.
Ma ponoc dac jeszcze lepszy efekt niz teraz, do odwaznych swiat nalezy.
Generalnie chodzilo o to zebym nie musiala co miesiac farbowac wlosow, zeby nie bylo widac nieszczesnej siwizny a przede wszystkimi wygladala mlodziej co przy jasniejszych wlosach naprawde dalo efekt i zebym lepiej sie czula.

Dziekuje jeszcze raz za pamiec i zyczenia kwiatki sa cudowne

Do napisania PaPa
Ostatnie wydarzenia skłoniły do kilku słów refleksji nad przemijaniem...

Wczoraj spotkałam dość przygnębioną dziewczynę - nastolatkę z wielkim zeszytem w dłoniach...na moje pytanie, co tam chowa, przynała się, że od jakiegoś czasu pisze wiersze...i ku mojemu przerażeniu powiedziała, że o śmierci...człek nie zna dnia i godziny kiedy może się "przeprowadzić" na drugą stronę...zawsze trzeba być przygotowanym, bez względu na to, czy to będzie za godzinę, dwie, czy dzień, tydzień, miesiąc, rok, czy za kilka lat...nie możemy być panami samych siebie, że my tylko wiemy, co jest nam najlepiej potrzebne do życia i szczęścia...

Pamiętam do tej pory jak kiedyś pewien brat zakonny powiedział, że chyba tylko cudem uniknęli wypadku samochodowego - zderzenia z innym jadąc za granicą, znamienne jest to, że już wtedy było obleczony Szatą Maryi i to jest jeszcze jeden dowód na to, że po mimo wszystko Maryja czuwa...trudno powiedzieć, czy to wydarzenie wczorajsze to był tragiczny wypadek, czy przypadek dla tych którzy przeżyli, by pomyśleli choć trochę nad swoim życiem....

Pamiętajmy, by w tym zwariowanym, zlaicyzowanym świecie czasem zatrzymać się i pomyśleć nie tylko o własnym "ego", ale też o innych... może właśnie potrzebujących pomocy...

Niech nasze "zrywy" nie będą tylko jednorazowe przy jakichś smutnych okazjach, kiedy wszyscy starają się zjednoczyć...moim marzeniem jest, by tak było zawsze...
Ja mam tylko mały apel do posiaiadaczy zwierząt wyprowadzanych i samobieżnych. Opiekujcie się nimi rozważnie. Wczoraj w nocy spędziłam 40 min siedząc na poboczu Tasy Toruńskiej (czekając na pogotowie weterynaryjne), z pani, której pies zbyt radośnie zareagował na biegającego człowieka (wpadł jedną nogą na ulicę i samochód wyjeżdżający z zatoki go wyrzucił na ulicę). Nie będę opisywać szczególów, kiepsko spałam i ciągle słyszę jej krzyk i jego pisk. Ten pies zawsze był karny i przez 2 lata spacerów w tym samym miejscu nigdy nie zlekceważył właścicielki. Zadbajcie żeby Wasze zwierzęta nawet w chwilach zabawowego ogłupienia były bezpieczne.
Aha, zatrzymaliśmy się tylko my, choć samochodów w ciągu minuty przejeżdża tam mnóstwo. Po wczorajszym wypadku moja wiara w innych trochę podupadła.

Pozdrawiam
imerr napisał:
20 osób zginęło - tyle pewnie co przez dwa dni na drogach. Ale tamci nie zginęli razem, więc się o tym nie mówi.

Mimo, iż ogólnie nie popieram żałoby narodowej w tym przypadku, trudno jest mi zgodzić się z twoim argumentem, który zacytowałem.
Ofiary wczorajszej tragedii to oficerowie, żołnierze, którzy poświęcili swoje życie dla obrony i bezpieczeństwa kraju. Tak więc w większym lub mniejszym stopniu ta tragedia dotknęła każdego obywatela o cechach patriotycznych, w tym mnie.

Ofiary wypadków samochodowych to w połowie zachlane mordy, które przy okazji swojej śmierci narazili na nią wielu innych mieszkańców kraju, drugą znaczącą część stanowią koksy, jeżdżące ze swoimi wytapetowanymi blondynami 180km/h po mieście, więc porównywanie takich pajaców z żołnierzami jest nie na miejscu.
"Zawodnik Cukrownika Lublin zginął tragicznie"
29.07.2007, 11:05:11

Z wielkim żalem i smutkiem informujemy, że w dniu wczorajszym, w wypadku samochodowym zginął Łukasz Maziak, były, długoletni zawodnik świdnickiej Avii, w minionym sezonie ligowym reprezentujący barwy Cukrownika Lublin.

Dwa lata temu Łukasz był jednym z zawodników Avii Świdnik, który przeżył tragiczny wypadek podczas powrotu z meczu z Międzyrzecza. Przypomnijmy, iż w tym wypadku zginęło trzech zawodników Avii."

[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]

"Aleksandar Gigović nie żyje"
29.07.2007 15:03:13

Młody reprezentant Serbii - Aleksandar Gigović zmarł w nieznanych okolicznościach. Siatkarz miał 24 lata.

Przyjmujący miał jechać z kadrą Serbii na Uniwersjądę, która zostanie rozegrana w dniach 8 – 18 sierpnia w Bangkoku.

Aleksandar Gigović (ur. 1983 – zm. 2007) (fot. B92)
* Wzrost: 197cm
* Pozycja: Przyjmujący
* Klub: Radnički Kragujevac

[*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]

ja pierdole. na razie nie jestem w stanie nic więcej napisać.


Grand Prix Europy 2007: Hamilton otrzymał pozwolenie na strat!

Lider mistrw Grand Prix Fromuły1, Lewis Hamilton, po wczorajszym wypadku na tornurburgring, dzisiaj rano przeszedł pomyślenie testy lekarskie i wystartuje do Grand Prix Europy 2007 z dziesiątego pola.

Wczorajszy wypadek Lewisa Hamiltona zmienił nieoczekiwanie sytuację na starcie dzisiejszego wyścigu o Grand Prix Europy 2007. Podczas fianłowej części klasyfikacji, w wyniku zderzenia z bandą, Anglik wylądował w szpitalu.

Zgodnie z procedurą FIA, dziaj rano odbyły się ostateczne badania i testy. Gary Hartstein, lekarz Światowej Federacji Samochodowej (FIA), po wnikliwych badaniach stwierdził, że Anglik może wystartować w niedzielnych zawodach. Jak wiadomo, Lewis Hamilton wystartuje z dziesiątego pola startowego.
(C)roadlook.pl

przypominam dzisiaj o 14.00 rozpoczyna się wyścig!
Do wczoraj wydawało mi się, że nigdy nie będe zmuszony do napisania tego tupu wiadomości. Jednak sytuacja, która miała miejsce wczoraj, zweryfikowała moje myślenie. W dniu wczorajszym o godz 5 30? w wypadku samochodowym została poszkodowana moja kuzynka. Od wczoraj przebywa w szpitalu na gdańskiej zaspie w, którym to ma zostać poddana operacji.....
W związku z zaistniałą sytuacją zwracam się do was z PROŚBĄ o oddanie krwi, która jest niezbędna do przeprowadzenia operacji- nie ma znaczenia jaką grupe krwii oddacie.
Osoba poszkodowana w wypadku nazywa się
Agnieszka Płażyńska (i takie dane trzeba podać w przypadku oddawania krwi )
z góry dziękuje
Bil
Wczorajsza prasa podaje jak to ludzie zarabiający po 2 tys. zł. uciekają z kraju do pracy bo w ojczyźnie nie mogą związać końca z końcem.
Zastanawiam się jak wiąże te końce moja żona.
Podoficer-chorąży prawie 25 lat służby. Dwoje dzieci w szkołach średnich.
Żona dawno temu wypadła z rynku pracy przez urlopy wychowawcze i poważny wypadek samochodowy ( zwolnienia i czasowa renta )
Pensja? 2 tys. z malutkim kawałeczkiem.
Kiedyś by mnie tu trzymał patriotyzm ale dzisiaj już tylko rodzina.
Pewnie co niektórzy nazwą mnie lamentującą-skomlącą osobą. Ale chyba to prawda.
Nie mogę sobie darować że w swojej naiwności liczyłem że może kiedyś się poprawi i tkwiłem w tej armii zamiast znaleść sobie potrzciwą pracę. Teraz niestety ze względu na wiek są problemy.
Rada dla młodych podoficerów. Nie liczyć na pełną wojskową emeryturę. Dokształcać się we wszelkich możliwych dziedzinach. Po 15 latch znaleść sobie dobrą stabilną pracę.
Pozdrawiam
Artykul z wczorajszej GW:

Ponad 1,6 mld zl wyniosly w ubieglym roku straty spowodowane przejazdem przez
Polske przeciazonych ciezarówek - poinformowala Generalna Dyrekcja Dróg
Krajowych i Autostrad. To wiecej niz budzet tej Dyrekcji

W latach 1995-2000 ruch samochodów ciezarowych z przyczepami wzrósl o 68 proc.
Przy nasilajacym sie ruchu samochodów ciezarowych pojawia sie problem kosztów
wynikajacych z zanieczyszczenia powietrza, wody i gleby, emisji halasu,
wypadków transportowych i zuzycia dróg.

Ekolodzy uwazaja, ze dobrym sposobem na powstrzymanie zwiekszajacego sie
na drogach tranzytowego transportu towarowego jest transport kolejowy.
Wiekszosc trasy towar pokonywalby koleja (jako sama naczepa lub caly samochód),
a do klienta bylby dostarczany transportem samochodowym.
Nazywa sie to "transportem kombinowanym". Transport taki bylby mniej kosztowny
i w mniejszym stopniu zanieczyszczalby srodowisko.

Wedlug opracowania Cambridge University jeden 40-tonowy tir niszczy
nawierzchnie drogi tak jak 163 840 samochodów osobowych (przy zalozeniu,
ze jeden samochód osobowy wazy jedna tone).

Z kolei z opracowania Dyrekcji Infrastruktury Kolejowej wynika, ze do przewiezienia
tej samej masy towaru (1400 ton) potrzeba: jednej lokomotywy spalinowej,
234 samochody Star 200 lub 175 samochodów Jelcz 315. Ponadto samochody te zuzywaja od 15 do 17
razy wiecej paliwa niz jedna lokomotywa. Kolej podkresla przy tym, ze 90 proc. przewozów
kolejowych
odbywa sie za pomoca trakcji elektrycznej, a wiec bez emisji spalin do atmosfery.

Kolej podaje tez, ze jeden samochód emituje do srodowiska srednio tone spalin rocznie.
Okolo 30 proc. ogólnej puli zanieczyszczen pochodzi z transportu. W miastach
procent ten dochodzi nawet do 70.

Poszukuje bardzo pilnie informacji gdzie moge znalezc archiwum kuriera
warszawskiego.
Szukam wszelkich informacji na temat wczorajszych i przedwczorajszych
wypadkow
samochodowych. Jak ktos moze mi pomoc to prosze o kontakt.

malesiak


Witam

Czesto obserwuje zachowanie patroli, zwłaszcza w radiowozach i szlak mnie
trafia.
Zastanawiam sie co oni własciwie robia?.
Jak do nas kierowców to ani grama wyrozumiałosci - albo w łape albo mandat.
A sami co robia ?
Postanowiłem pietnowac Policjantów poprzez pisanie listów do Komendy.
List trzeba przeczytać, sprawdzic kto w tym czasie mial służbe, przepytac

W sumie troche roboty. Juz mam 2 odpowiedzi, że oczywiscie "zle widziałem".
Ale pisze tylko wtedy, kiedy mam świadka.
Teraz kolejna skarga.

"Witam

W dniu wczorajszym tzn. 5 listopada o godzinie 11.00 byłem świadkiem następu
jącej sytuacji.
Na skrzyżowaniu al. Włókniarzy  z al. Mickiewicza od strony parku Poniatowsk
iego wybiegła grupka młodych ludzi.
Mając w głębokiej pogardzie czerwone światła wtargnęła na jezdnie i lawirują
c miedzy samochodami przebrnęła na druga stronę.
Z taka samą pogardą dla poszanowania prawa zareagowała załoga pięknego radio
wozu marki Ford Fokus nr F065 stojąca na tym skrzyżowaniu bezpośredni przed
mną.
Przestraszyli się ich, czy im się po prostu niechciało?
Jak w takim wypadku Policja zamierza walczyć o zdobycie zaufania społecznego
?"



Ja mam lepszy pomysl. Woz z soba aparat foto i rob zdjecia.
Potem zrob strone www i a do komendy slij listy z adresem tej
strony z propozycja zeby sobie komendant popatrzyl na swoich
podopiecznych ;-)
Polecam miejsca gdzie sie da pstryknac piekne zdjecia od
reki:
- Nowomiejska - na tej ulicy jest zakaz parkowania dot. tez
chodnika - mimo to stoi tam zawsze sznur samochodow po obu
stronach jezdni a policja bardzo czesto tamtedy przejezdza.
- Sciezka rowerowa na Rydza Smiglego przy cmentarzu - jest to
ulubione miejsce parkowania jednego z radiowozow. Oczywiscie
radiowozy nie maja bynajmniej prawa parkowac na sciezkach
rowerowych.
- Praktycznie cala Piotrkowska - samochody parkuja tam masowo
w niedozwolonych miejscach (np: pol metra od sygnalizatorow a
czasem nawet miedzy sygnalizatorami i skrzyzowaniem) - mozna
tam bez trudu pstryknac fotke samochodu policyjnego przejezdzajacego
obok takiego zle zaparkowanego samochodu bez zadnej reakcji.
Mozna tez na Piotrkowskiej latwo pstryknac taka sytuacje:
Stoi sznur samochodow - wsrod nich radiowoz, po czym cala wataha
jedzie prosto mimo nakazu skretu ktory tam jest na kazdym skrzyzowaniu.
Policja oczywiscie zupelnie nie reaguje.

W dniu 2008-02-29 15:37 Grey Shadow pięknie wystukał/a:

Ty jesteś autorem tych wypocin ?? mam nadzieję, ze tylko
"przeklejaczem" bzdur. Może szkoda człowieka jako człowieka, ale
zdecydowanie wolę by taki debil rozmaślił się na słupie niż "czółko"
ze mną ... darwinowska eliminacja kretynów. Odwoływanie się do
fatalnego stanu dróg świadczy o totalnym odmóżdżeniu! Sam mam furę,
która potrafi zapiać się mocno powyżej 200km, ale nie sprawdzam jej
możliwości w warunkach miejskich !! I jeszcze kto - dziennikarz
motoryzacyjny który z założenia powinien być propagatorem bezpiecznej
i rozsądnej jazdy a zrobił sobie stritrejsing w jednym z najbardziej
ruchliwych punktów miasta, w dodatku w miejscu, które już ma za sobą
dwie ofiary podobnej brawury.

STOP DEBILOM NA DRODZE !!




Zientarski znika z bilbordów

2008-02-28, ostatnia aktualizacja 2008-02-29 09:06
Rzecznik prasowy PZU poinformował, że kampania reklamowa z udziałem
Macieja Zientarskiego dobiega końca. Reklamówki z jego udziałem nie są
już wyświetlane, jego wizerunek stopniowo będzie znikać także z bilbordów.

- Kampania reklamowa kończy się, zgodnie z planem, 28 lutego. powiedział
w rozmowie z dziennikarzami TOK FM rzecznik prasowy PZU Michał Witkowski
- Kampania bilbordowa skończy się też zgodnie z planem, czyli z końcem
tego miesiąca. - tłumaczy. W Warszawie pierwsze plakaty z wizerunkiem
Zientarskiego zostały już zdjęte.

Maciej Zientarski z ojcem Włodzimierzem Zientarskim reklamowali w
telewizji i na bilbordach ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej
kierowców w PZU.

Jednocześnie PZU wydało oświadczenie: W związku z wypadkiem
samochodowym, do którego doszło w dniu wczorajszym w Warszawie, PZU SA
przekazuje najgłębsze wyrazy ubolewania i troski osobom dotkniętym tą
tragedią, deklarując jednocześnie gotowość udzielenia niezbędnego
wsparcia, gdyby okazało się ono konieczne. Wyrażamy również nadzieję, że
Pan Maciej Zientarski dzięki troskliwej opiece medycznej szybko powróci
do zdrowia - czytamy w oświadczeniu.

Szanowny Panie Zastępco Komendanta Powiatowego Policji Pa ąstwowej w Najbezpieczniejszym Grodzie w Polsce, czyli NIGDZIE.

Niżej ma Pan zdjęcia ulicy Chopina, gdzie NIE mogłem przejecha Ś.
Zadzwoniłem do Pana Dyżurnego i po GODZINIE powtórzyłem telefon do tegoż Pana.
Nadmieniam, ze w tym czasie przejeżdżały ulic ą dwa pojazdy policyjne.

Telefon po godzinie, to jeden wielki [b]opeer dla mnie, że blokuje numer alarmowy i odłożenie słuchawki.

[b]Wynika z tej sytuacji i poucze ą pytanie, czy ja mam do Pana Zastępcy wysyła Ś listy i jaki kolor kopert Pan sobie życzy?

Wczorajsze nagrania proszę sobie także przesłucha Ś, gdyż Pan Dyżurny mnie pouczał o blokowaniu numeru i kazał dzwoni Ś na TP SA, gdy zadzwoniłem raz jeszcze, bo BEZCZELNIE odłożył słuchawkę*, z pro śba o padanie mi tegoż numeru, Pan Dyżurny polecił mi ksi ążkę telefoniczn ą...

Mnie stoj ącemu na środku chodnika, przy okazji jakie On ma IQ?
Mnie się trafiło 168, na co mam dokument odpowiedni i przynależno ś Ś do pewnego klubu, Panu Dyżurnemu, jak s ądzę i MOIM ZDANIEM, taka lukratywna przynależno ś Ś nie grozi.

Wracaj ąc do dnia dzisiejszego... po godzinie odjechałem.
Policja zwarta, czujna, gotowa.

Na drugi raz pojeżdżę po lakierze dwóch samochodów i wezwę patrol do wypadku, bo przecież jak nie wyrobię slalomu na ŚCIE ŻCE ROWEROWEJ i wpi*****ę się na trzeci stoj ący w poprzek samochód; to będzie przecież wypadek?!

Tak jako logik dumam, gdybym oddał Policję, czyli Komendanta do S ądu o brak umiejętno ści dopilnowania porz ądku na drogach, stwarzanie tymi działaniami (pojęcie zaniechania), sytuacji zagrażaj ących mojemu zdrowiu i życiu…

Panie Komendancie wrzesie ą się zbliża, powoli organizuję ekipę z TVN, zapewnienie „obsługi” już mam…

_______________________________________
* co ś nerwowi ci Wasi dyżurni...

do wiadomo ści wiadomo...
Jedna osoba została ranna w wypadku do którego doszło na ul. 18 stycznia w Wieluniu.

Przyczyną zderzenia dwóch samochodów osobowych była nadmierna prędkość i jej niedopasowanie do śliskiej nawierzchni. W związku z trudnymi warunkami atmosferycznymi policja apeluje do wszystkich kierowców o ostrożną i rozsądną jazdę.


Źródło – RZW

Brak wyobraźni, głupota, oraz brak poszanowania innych użytkowników dróg, to mój komentarz do tej sytuacji. I …. moja propozycja, aby tacy właśnie pseudo kierowcy zamieniali auta na taczki, może choć trochę byłoby bezpieczniej na naszych drogach.

I jeszcze jedna sugestia z mojej strony, podyktowana własnymi doświadczeniami z wczorajszego dnia. Jest ślisko, czy to na chodnikach, czy na ulicy. Musimy zatem podwoić swoją uwagę, poruszając się pieszo, rowerem, czy autem. A już na pewno nie powinniśmy prowokować sytuacji, które w tych trudnych warunkach drogowych mogą stanowić nie lada zagrożenia.
Chodzi mi o nagłe wtargnięcie pieszego na ulicę, nawet na wyznaczonym przejściu dla pieszych, i o „nadgorliwość” w dobrym wychowaniu kierowcy, który nagle hamuje aby przepuścić innego użytkownika drogi (szczególny nacisk na owego pieszego).
Wiem że to może zabrzmieć trochę snobistycznie, mówiąc że piesi powinni uważać jak wchodzą na „pasy”, ale tak nie jest. Jakie są warunki, widać, droga hamowania jest o wiele dłuższa niż przy suchej, a przede wszystkim nie oblodzonej nawierzchni. Dlatego może lepiej odczekać jeszcze te kilka sekund i dopiero, bezpieczniej dla siebie przejść na drugą stronę? Bo nawet jeśli to będzie wina kierowcy, to zdrowia nikt nam już w 100% nie przywróci.
I tak samo w przypadku nagłego hamowania kierowcy, który chce być uprzejmy dla stojących pieszych, czy innego kierującego. Ten jadący za nami może nie zareagować odpowiednio szybko i …….., stłuczka gotowa. Pamiętajmy jest ślisko, i jazda nie należy do przyjemności w takich warunkach, dlatego lepiej kilka nawet minut dłużej, a cało.
Zero jakichkolwiek zmian... ale już więcej nie brałam tych antykoncetów, chociaż gdzieś czytałam, że powinno się je kilka dni brać - dla bezpieczeństwa.
Tyle, że ja jestem po poważnym wypadku samochodowym i mam problemy z wątrobą - zwyczajnie nie posiadam jej większej części, a na ulotce pisało o jakichś guzkach, krwiakach i zgonie... więc dałam sobie spokój :(
Co do faceta... nie odezwał się przez cały wczorajszy dzień nawet słowem... pojechał na wieczór do Krakowa, a jego przyjaciel, z którym mieszka w tym Krakowie, przyjechał do mnie. W końcu późnym wieczorem, nocą właściwie, załączyłam drugi telefon.
Około 19 napisał, że jego mama ma raka... no i teraz bądźcie mądre i powiedzcie co ja mam zrobić?
Przecież nie będę zimną suką dla gościa, którego kocham i który ma taki kłopot? No nie będę... zwariowałabym chyba z cierpienia. Jestem przesadnie emocjonalna w dodatku mam niespożyte pokłady empatii. Z drugiej strony owszem - macie rację pisząc tak, a nie inaczej...
Dziś jest ważny dzień, pierwszy dzień na studiach... Mam to olać? Mam nie być z nim w tym czasie, tylko dlatego, że może nie wiedział jak ma sobie poradzić z tym co się stało?
Staram się zrozumieć go... Może postąpił tak, bo nie umiał, bał się, nie wiedział jak?
Nie wiem...

Dostałam później, o północy takie SMSy:

"Nie chcę Cię znowu przepraszać, znowu obiecywać jaki to już będę dobry... Nic odkrywczego i nowego nie wymyślę... Jak zwykle zrobiłem inaczej niż powiedziałem..."

"Nie wiem co Ci napisać po tej imprezie... Wiem tylko, że mi Cię strasznie brakuje. Twojej szeroko pojętej bliskości. Boję się, boję się bardzo..."

:(:(:(:(:(
Miałem nadzieję, że wczoraj uda mi sie napisac o przyczynach mojego wczorajszego zdołowania, ale nie byłem w stanie. Dzisiaj juz zapewne wszyscy wiecie o czarnym weekendzie w małym lotnictwie. O katastrofie w Bydgoszczy dowiedziałem się z sobotniej wieczornej "Panoramy". O wczorajszej tragedii dowiedziałem się ok. 20 min po tym wypadku, kiedy to wychodziliśmy z córka z mieszkania do oczekującego przy samochodzie Marka M. /dla jeszcze nie wiedzących - jej instruktora szybowcowego i od pazdziernika wykładowcy na kursie teoret. i nast. jej instruktora na kursie pilotarzu samolotów, a prywatnie wreszcie, właściciela uroczego Pipera J-3 , w którym to własnie widnieję na tutejszym avatarze/, z którym mielismy pojechać na lotnisko w Pobiedniku, skąd nast. mieli oboje lecieć AT-3 do stolicy. Zobaczyliśmy, że Marek rozmawia przez tel. a po podejściu do niego dowiedzieliśmy się o tej kolejnej tragedii. Jadąc na lotnisko Marek odebrał kilka telefonów, bo w świecie lotniczym takie wiadomości roznoszą sie błyskawicznie. Jego nastrój natychmiast i nam się udzielił. Po przyjeżdzie na lotnisko, gdzie trwały loty widokowe, szkolne szybowcowe za windą i loty modelarskie /było chyba z pięć samochodów modelarzy, ale nie podchodziłem do nich/ było wielu gapiów i chętnych do lotów, ruch w powietrzu był duży i panowała miła lotnicza atmosfera. Nam jednak nie było do śmiechu. Po niezbędnych przygotowaniach, Marek i moja Kaśka odkołowali do "kwadratu" czekając na swoją kolejke do startu. Po chwili wystartowali i po prawie 2-ch godz. byli w stolicy, o czym córa zaraz po wylądowaniu mi powiedziała. I wspomniała o atmosferze na tamtejszym lotnisku... Jakże była inna od tej z Pobiednika. Ja wróciłem do siebie, odbylismy te 3 loty "DUKIEM", ale tez niezbyt mnie to latanie cieszyło. A wieczorem miałem psychiczny dół. Codziennie na naszych drogach ginie kilku czy kilkunastu kierowców i te śmierci /zupełnie nie potrzebne i zawsze będące wielka tragedia dla rodzin czy bliskich tych ofiar/ są jakoś dla gazetowych/medialnych/ odbiorców takie już zpowszedniałe. Ot , kolejny wypadek... Tutaj te dwie katastrofy są medialnie nośne / dodatkowo ta katastrofa w USA/, spadły "awionetki"/ nie cierpie tej nazwy, bo co to takiego ta awionetka?/, spaliły się doszczętnie, a jedna to nawet na most spadła...
Zgineli ludzie, trzej doświadczeni piloci i uczeń-pilot. Zgineli, bo mieli skrzydła, byli wolni jak ptaki, przezwycieżyli grawitacje i nagle to wszystko się skończyło...I czy musiało dojść do tych tragedii? Kto lub co zawiniło? Został tylko wielki smutek i żąl.
- już wspominaliśmy tutaj o tym konkretnym przypadku utonięcia tego pięciolatka...
Budzi może to u niektórych pewne zdziwienie, że mimo iż, tamtego dnia utonęło 12 osób - to tylko jednemu sternikowi prokuratura postawiła zarzut. I to komu? Ojcu, który stracił własne dziecko! Gdy tak na trzeźwo sobie o tym myślę, to jakoś tak we mnie wielkiego zdziwienia nie ma. Dlaczego? Bo jeśli dobrze kojarzę to, pozostałe osoby którym nie dane było przetrwać tamtej burzy były ludźmi pełnoletnimi. Jakoś tam sprawnymi, myślącymi i mającymi jednak większe szanse obrony, niż ten pięciolatek.
W tym konkretnym zaś przypadku, na pokładzie był 5 letni chłopczyk i 3 letnia dziewczynka. Dzieci zupełnie bezbronne i nie potrafiące ocenić sytuacji.
Gdy ma się pod opieką małe dzieci - należy zachować szczególną uwagę i ostrożność oraz otaczać je opieką /podobnych stwierdzeń odpowiednich paragrafów zapewne można się doszukać/. I zapewne głównie z tego powodu /wiek tych dzieci/ prokuratura postawiła zarzuty temu sternikowi.
- a że prokuratura postawiła takie, a nie inne zarzuty też niezbyt mnie dziwi. To jest taka instytucja, która jest od ich stawiania. Nie utrzyma się jeden, no to może drugi?...
Zresztą tak, jak zapewne przy każdym wypadku samochodowym standardowo być może robi:
a/ nadmierna prędkość
b/ niedostosowanie się do panujących warunków atmosferycznych
c/ brak reakcji na znaki drogowe
d/ ooo... i cień wczorajszego browarka też widać
itp.
- a zupełną bzdurą wydaje mi się oczekiwanie na to, aby pociągać jeszcze jakieś instytuty, firmy, pismaków i kogo tam jeszcze. Idąc tym tropem to należałoby postawić zarzut Stwórcy, że zbyt gwałtownie tamtego dnia włączył swój odkurzacz. No i o to, że wodę zrobił zbyt rzadkopłynną.
Jednak z chwilą uzyskania dowodu osobistego - czyni się na swój rachunek.

Pozdrawiam ciepło.
Tak, wczoraj postanowiłem, kupuje kask, i zakładam tylny hamulec... tylko jeszcze nie wiem kiedy ;]

A w głównej mierze przekonał mnie o tym mój wczorajszy wypadek, w sumie to pierwszy w życiu... na ulicy ;] Wiadomo jak to do pracy, jechałem bardzo szybko... i chciałem zmienić pas przed światłami. Oba były pełne samochodów wolno się poruszających. Wypatrzyłem sobie przerwę pomiędzy dwoma, i chciałem się tam zmieścić, aczkolwiek chyba jechałem zbyt szybko czy też samochód z przodu się zatrzymał (teraz to już nigdy się tego nie dowiem). No i już czułem że nie wyrobię, że sie nie zmieszczę, że na pewno zalicze jego tył, tak więc po hamulcach... tzn. tym jedynym który mam (bo kiedyś pod przypływem mego minimalizmu zdjąłem ten drugi - zbędny) a że to akurat przedni, tak więc przy tak nagłym hamowaniu, wyżuciło mnie do przodu, i gdzieś po jednym metrze lotu, wylądowałem barkiem na klapie bagażnika. Momentalnie się podniosłem, w sumie to nawet nie zdążyłem upaść, jedyne co mi sie stało to chyba sobie paznokieć zarysowałem, chociaż dzisiaj stwierdzam że jednak nie ;] Kierowca wysiadł, jak to w Anglii, bardzo miły, kultura, pierwsze co sie pyta to jak ze mną, ja mówie że ok, a ten czy na pewno, nadal potwierdzam, sprawdza samochód, a że nie było nawet zadrapania, to wsiadł spowrotem i sobie pojechał.

Dzięki bogu wypadek by całkowicie niegroźny, na miejscu zacząłem sie śmiać z zaistniałej sytuacji, musiało to wyglądać na prawde komicznie, jedzie sobie koleś bokiem jezdni, i nagle nie wiedzieć czemu wjeżdza w stojący samochów ;] Jak w pracy opowiadałem i mówiłem ze udeżyłem rowerem w samochód, to pierwsze co to poprawiali mnie: "Zostałeś uderzony przez samochód..." a ja spowrotem swoje.

Patrząc z drugiej strony to nawet dobrze że miałem tylko ten przedni hamulec, bo w przeciwnym razie bym uderzył w niego rowerem, i nie dość że zniszczył bym rower, to jeszcze uszkodził jego samochód, a ten na pewno nie puścił by tego płazem gdyż był to chyba Passat 2008, no i po moim ostatnim mandacie i trzech punktach karnych (zostały mi tylko 3 na najbliższe półtora roku) skończyło by sie to straceniem prawajazdy ;]
,, Nie jestem pewien, czy wysłanie pracowników na dach, żeby zrzucili kilka razy w ciągu zimy śnieg musi kosztować między ćwierć a pół miliona złotych ekstra.,,

Oczywiście można łatać, ale łatanie kończy się przeciekami, zresztą każda firma daje gwarancje na pokrycia dachowe tylko w wypadku remontu kapitalnego, dlatego wywalanie mniejszych pieniędzy na łatanie jest tak samo krótkowzroczne jak i budowanie u nas budynków nie odpornych na obciążenia.

,, Warto by też policzyć, ile dodatkowo kosztowałoby zbudowanie dachu o powierzchni hektara, we wnętrzu z założenia bez ścian wewnętrznych i z małą liczbą podpór, tak, żeby wytrzymał dowolną ilość śniegu/lodu...,,

Jeżeli coś nie powinno stać to nie powinno i już.

Jeżeli mamy bezpieczeństwo ludzi przeliczać na pieniądze to ja już kończę pisanie.

A czy ktoś zadał sobie trud w policzeniu wypadków, jakie dotknęły osoby odśnieżające dachy?
Czy jesteśmy w stanie nawet przy zachowaniu maksymalnej ostrożności całkowicie wyeliminować wypadki na śliskich powierzchniach?

Na Śląsku już pada 3 dobę, byłem na kilku dachach jak już pisałem leży tam mokry ciężki śnieg (warstwa niewielka do 20 cm), ok. dzisiaj warunki atmosferyczne pozwalają na jego zrzucenie. A gdyby tak wczorajsza wietrzna pogoda utrzymała się jeszcze przez dwa dni wraz z opadami.

,, To jakby narzekać, że samochód z letnimi oponami i letnim płynem w chłodnicy źle znosi 35-stopniowe mrozy (bo ktoś wbrew zaleceniom instrukcji pożałuje kasy na zimowe opony i płyn przeciwzamarzający).,,

Stwierdzenie czytajmy instrukcję samochodu w tym miejscu jest nie na miejscu, gdyż z wypadków pierwszych samochodów człowiek nie wychodził żywy przy prędkości 30 km/h a obecnie jesteśmy względnie bezpieczni przy prędkościach 50 km/h.
I to nie, dlatego że w instrukcji obsługi jest napisane, że mamy się do ramy przywiązać sznurkiem a na kierownicy kłaść poduszkę z sypialni.
Ale dlatego że konstruktorzy aut mniej ograniczają się w kosztach dla zapewnienia nam bezpieczeństwa niż konstruktorzy budynków.
Niedopuszczalne jest takie działanie, że Pan generał Woźniak przedstawiciel Prokuratury Wojskowej, na wczorajszej konferencji zaprezentował wyrwane z kontekstu wypowiedzi, komunikaty,fragmenty zeznań świadków, na poparcie stawianych zarzutów, jednocześnie IGNORUJĄC TOTALNIE te, które jej zaprzeczają.
To jest ta prawda? Swobodnie kształtowana?


Chyba do kształtu, formy i celów konferencji prokuratorskich powinniśmy się już przyzwyczaić. Cytując słowa piosenki "ale to już było!". "Ten pan już nikogo nie zabije", cytując za "klasykiem" itp.
Patrzcie! Jeden dziń tyrałem 20 godzin bez kontaktu z mediami, wchodzę na forum i... szok! Nowe dowody - prokuratura nie miała czasu do nich dotrzeć czy nie chciała? Frankowski "idzie na własną prośbę na urlop do listopada". Sąd cofa sprawę ze względów formalnych (nie za szybko aby prokuratura chciała wypchnąć ją od siebie?). To się narobiło.... A tak na marginesie - zaskoczyło mnie wczoraj, jak po konferencji (dobrze, że nie była multimedialna...) na forum pojawiły sie głosy wstrząśniętych, oburzonych i wręcz żądających najwyższych kar dla oskarżonych (dobrz, że nie ma u nas kary śmierci!). Panowie! Czy po ""wypadku", jakim dla naszego Państwa był okres ministrowania p. Ziobro nie przyzwyczailiście się i nie oswoiliście się z takimi konferencyjnymi metodami przedstawiania spraw?
A dla porównania sprawa z mojego "podwórka". Oficjalny komunikat medialny z prokuratury: "pięciu policjantów, w zamian za przyjęcie korzyści majątkowej, działając w zorganizowanej grupie przestępczej dokonującej kradzieży i wymuszeń przez okres dwóch lat (zyski przestępców siękające setek tysięcy PLN) zacierało ślady, fałszowało dokumentację służbową i procesową pomagając tym samym uniknąć przestępcom odpowiedzialności karnej". Straszne!!! Oburzające!!! Na szubienicę z nimi!!! A potem, gdy już ucichło, okazało się, że te rzekome korzyści to: radioodtwarzacz samochodowy wartości 150 zł, telefon komórkowy i... przedni reflektor do służbowego radiowozu marki POLONEZ... Panowie. Ostrożniez tymi ocenami na podstawie prokuratorskich konferencji.
Pewne bogate małżeństwo postanowiło wyjść wieczorem na imprezę. Jako, że mieli zamiar wrócić późno, dali swojemu kamerdynerowi wolne do nastepnego dnia. Okazało się niestety, iż żona nie bawiła sie za dobrze, wiec postanowiła wrocić szybciej do domu. Mąż natomiast bawił się wyśmienicie i został dłużej na imprezie. Kiedy kobieta weszla do domu, zobaczyla kamerdynera Jana w jadalni. Zaprowadziła go do sypialni. Spojrzała na niego i powiedziała:
- Janie, zdejmij moją suknię...... Zrobił to powoli.
- Janie, zdejmij teraz me pończochy i podwiązki..... Zdjął jak mu kazano.
- Janie, a teraz moj stanik i majtki. Zdjął.
Napięcie wciaż rosło, gdy kobieta dodała:
- Janie, jeżeli jeszcze raz założysz moje ciuchy - wylatujesz...

Poszedł facet do lasu. Tak łaził i łaził , że w końcu zabładził. Chodzi więc po lesie i krzyczy. W pewnym momencie coś go szturcha z tyłu w ramie. Odwraca głowe, patrzy, a tu stoi wielki niedźwiedz, rozespany, wkurzony, piana z pyska mu leci i mówi :
- Co tu robisz?
- Zgubiłem się - odpowiada facet
- Ale czego się kurna tak drzesz? - pyta znowu wściekly misiek
- Bo moze ktoś usłyszy i mi pomoże. - mówi fecet
- No to kurna ja usłyszałem. Pomogło ci?

Mama, tata i synek wybrali się do cyrku. Gdy na arenie pojawił się słoń, tata poszedł kupić słodycze. Nagle chłopiec wstaje i wyciągając rękę, krzyczy:
- Mamo, mamo, co to jest?
Zaskoczona pytaniem mama odpowiada:
- To jest ogon słonia.
Syn jednak wykrzykuje dalej:
- Nie! Pod spodem.
Zakłopotana mama odpowiada:
- Tooo... nic takiego.
Wraca tata, ale zapomniał kupić napojów, wiec idzie po nie mama. Gdy tylko się oddaliła, synek wiesza się ojcu na ramieniu.
- Tato, tato, co to jest?
- To jest ogon, synu.
- Nie, pod spodem.
- To jest siusiak słonia.
Chłopiec chwilę się zastanawia, po czym mówi:
- A mama powiedziała, że to nic takiego.
Ojciec z dumą rozpiera się na fotelu:
- No cóż, synku. Tatuś trochę mamusie rozpuścił...

Do domu klienta apteki dzwoni aptekarz:
- Dzień dobry, przepraszam, że pana niepokoje, ale zaszła pomyłka przy wczorajszym zakupie.
- Taaak? A co się stało?
- Kupował pan tymianek dla teściowej, a my omyłkowo wydaliśmy cyjanek.
- No i jaka to różnica?
- Cztery pięćdziesiąt.

Wypadek samochodowy.
Kierowca siedzi w rozwalonym samochodzie z wybałuszonymi oczami, a policjant zwraca się do niego z ojcowskim pouczeniem w te słowa:
- No i widzi pan? Pan zapiął pas i nawet pan nie draśnięty, a pana kobieta nie zapięła i teraz się wala tam w krzakach z penisem w zębach.
no powaznie
wczorajsza pogoda przyczynila sie do wypadku samochodowego...nie pomyslalabym,ze przy predkosci 40km/h uderzenie moze byc tak silne...pasy bezpieczenstwa to nie jest jednak glupi wymysl...zaglowki na siedzeniach również....
i co recit?


I nic, ja na nich nie głosowałem

Ogólnie nie jest jeszcze super źle, najbardziej niepokoi mnie ten VAT na leki, bo to chamstwo. Ale jak znam żcie to to nie przejdzie, bo biedni postawią kosy na sztorc jak jeszcze im się dowali i to wbrew przedwyborczym gadaniną.

Ten deficyt to nie jest takie straszne tylko trzeba umieć to zrobić. Jeżli zainwestuję w naukę i technologie to się zwróci z nawiązką... tyle, że trzeba jeszcze umieć tą kasę rozsądnie wykorzystać...

BTW, wracając do wczorajszej rozmowy, PiS to nie jest partia IMO lewicowa a już na 100% nie skrajnie lewicowa (także w Polskich warunkach i także z punktu widzenia gospodarki), o czym PiSałeś wcześniej

Czytalem dzisiaj o zabieraniu samochodow pijanym kierowcom przez niektore prokuratury. Dzialanie jest mieszczace sie w granicach prawa - mozna zajac cudze mienie celem zabezpieczenia (nawet przyszlej) naleznosci (wynikajacej ze zobowiazania - w tym wypadku nawiazka ex delicto).


W niemczech za jazdę po pijanemu zabiera się prawko, w Szwecji prawko i samochód itd. I tak ma być Jeśli obecnie są jakieś niuanse prawne to prawo trzeba zmienić zmienić, by działało tak jak na zachodzie
Może to Ziobro robi pod publikę, ale bardzo dobrze. W tym przypadku pod publikę to dla siebie i dla ludzi, więc wszystko gra.
Skoro przy ładnej pogodzie i akcji znicz bijemy rekordy w pijanych kierowcach i wypadkach to trzeba działać.

Zabieranie auta do dobry pomysł. Jeśli kolo jechał nie swoim to oddać właścicielowi jego własność a zabrać temu. I luz, niemcy zrobili to brać przykład Prawo to chyba nie jest rachunek różniczkowy, to się da w końcu poukładać tak by działało dla obywateli

PiS jeszce mówil coś o mandatach procentowych od jakiś tam zarobków... czyli np. do 2 tysiaków zarobków są stawki, ale jak kolo ma dochód ponad 2 tysiaki na miesiąc to płaci za przekroczenie prędkości ileś tam procent od swojej pensji (za przekroczenie o ileś tam kolometów inna stawka). Na tym cała skandynawia trzepie pełno forsy Pomyślcie, że ktoś łapie Tomasza Lisa na przekroczeniu prędkości o 50km/h I lis się uczy i kasa leci
Nadziejko cudny ten Twój synuś

@ngel gratuluję synusia

Witam wszystkie nowe Ciężaróweczki - przepraszam, że tak ogólnie, ale nie nadążam

Ja nadal dwa w jednym, chodzić już prawie nie mogę, wczorajsza wizyta na cmentarzu wyciskała mi łzy z oczy, miałam wrażenie, że plecy pękną mi na dwoje, mała jest tak nisko, że przy chodzeniu czuję bardzo silny ucisk - do tego stopnia, że mam wrażenie drętwienia nóg... A jak do tego dojdzie próbny skurczyk, to stoję, trzymając się drzewa, na telepiących się nogach i budzę zdumienie przechodniów
Ale staram się ruszać jak najwięcej - bo może to przyspieszy poród, jazdę po wertepach też zaliczyłam ale albo wertepy były za małe, albo na mnie to nie działa

W ogóle zeszły tydzień minął pod znakiem klątwy samochodowej.
W sobotę - wypadek samochodem mamy;
W poniedziałek - zepsuł się nasz samochód, a mąż musiał codziennie jeździć na kurs - jeździł samochodem ryczącym jak ruski traktor, i z półsprawnym hamulcem... ale nie było wyjścia...
W piątek - pożyczyliśmy samochód od znajomego, żeby nasz odstawić na warsztat - mąż ujechał nim 300m i samochód się zepsuł. Sprawny samochód. Wziął i stanął. Zabrali go na warsztat, a mąż pojechał naszym odrzutowcem, wyjącym tak, jak wył.
Wczoraj - nasz na warsztacie, a mąż pożycza wczorajszy samochód, już naprawiony, na godzinę. Jedziemy. Samochód przejeżdża 200m i staje. Nie wiemy co się dzieje, mąż próbuje oblokowć alarm takim małym kluczykiem, kluczyk się łamie i zostaje w stacyjce alarmu. Ja stoję i ryczę na środku ulicy, bo to wszystko zaczyna wydawać się jakąś idiotyczną groteską. Nasz znajomy mechanik ściągnął zepsute auto do siebie - i co się okazało...?
Że to na szczęście nie nasz wina. Naszą winą było to, że jechaliśmy.... za wolno . Latem w tym samochodzie rozsypało się łożysko, i machanik, który go robił, nie wyzbierał wszystkich kulek, zostały w osłonie paska rozrządu. I w obu przypadkach taka kuleczka wpadła pod pasek, rozwalając rozrząd. Jakbyśmy jechali szybko, to pewnie by od razu wypadła, ale my mieliśmy pecha.

Także na samochody chwilowo patrzeć nie mogę. Mam tylko nadzieję, że na moment porodu uda nam się jakimkolwiek samochodem do szpitala DOJECHAĆ, bo po ostatnich przygodach męczą mnie wizje porodu w zepsutym samochodzie na głównej ulicy miasta
U nas akcja spagetti rowniez niezle sie prezentuje mlodemu nakrecilam krotki film ku pamieci co by za pare lat mogl sie sam z siebie posmiac . Vala za Krzysia dziekuje ja czasami mlodego najchetniej do jakiejs klatki bym zamknela. Moja ostatnia wizyta ginekologiczna zamienila sie w pediatryczna bo mlody nie chcial zostac z MM na korytarzu nic go nie interesowalo oprocz sprzetu do KTG :/ nawet karetki i samochody byly niewazne najwazniejsza byla pelota z KTG

No a u nas zmiany , zmiany , zmiany od 27.08 ide z mlodym do przedszkola, pakujemy pieluchy, bebilon pepti i szczotke do zebow i maszerujemy do przedszkola na razie na 3h, potem 2x w tyg na 5h mysle ze jak mu sie spodoba to od lutego bedzie chodzil codziennie na 5h. Na spotkaniu probnym tak mlodemu sie spodobalo ze nie moglam wyciagnac go z sali . Na razie bede chodzic z nim do przedszkola a moze od polowy wrzesnia zostawie go juz samego - zobaczymy
Skoro zostal juz poruszony watek przedszkolny to ja posylam mlodego do przedszkola glownie dlatego aby mial wiekszy kontakt z dziecmi, na placu zabaw na naszym osiedlu po malu towarzystwo sie wykrusza Piotrusia koledzy wlasnie ida do przedszkola a z mlodszymi dziecmi Piter nie chce sie bawic. Dla mnie tez nastapi niezla rewolucja bo jesli mlody sie zaaklimatyzuje ja w koncu bede miala 5h 2 x w tyg tylko i wylacznie dla siebie od urodzenia Piter non stop jest ze mna, no i slyszac same pozytywne opinie na temat rozwoju mowy i samodzielnosci dziecka w przedszkolu nie mam nic przeciwko temu aby 2 letnie dziecko chodzilo z 3 latkami do przedszkola - no chyba ze bedzie mocno plakal po moim wyjsci to odlozymy sprawe do lutego :/

Poza tym wszystko ok nooo moze poza wczorajszym wypadkiem samochodowym ktorego bylam swiadkiem i spedzilam na policji 2,5h aby ktos laskawie spisal co tez ja takiego ciekawego widzialam :/
Dla tych, którzy nie mogli być na pogrzebie Miboya (i nie zaglądaja na forum skutery.net) pozwoliłem sobie skopiować opis moich wrażeń z tej smutnej uroczystości:

"(...) Wydaje mi się, że zrobiliśmy wszystko, aby jak najlepiej pożegnać Miboya:

Wyjechaliśmy z miejsca zbiórki w 28 skuterów plus 1 samochód z przyjaciółmi z Warszawy (Rybka, Przemo i Kamil). Wolnym tempem przejechaliśmy przez miasto. Każdy skuter z czarną wstążeczką przy lusterku lub z małą czarną flagą na domontowanej antenie samochodowej. Aż do cmentarza udało nam się nie rozerwać szyku. Na miejscu dołączył do nas Mario, który przyjechał z Warszawy na T-maxie. Zebrało się nas w sumie 35 osób.

Ustawiliśmy skutery przed kaplicą i w ciszy czekaliśmy na wyruszenie konduktu żałobnego. Część osób zdecydowało się na wejście do kaplicy.
Potem nadeszła chwila ostatniej wspólnej drogi z Miboyem. Każdy z nas miał w ręku motocyklowy kask i czerwoną różę. Dodatkowo dwie osoby niosły wieniec z prostym napisem "Dla Miboya" i naklejkami "skutery.net" oraz "skutery 3 miasto".

Cmentarz znajdował się na bardzo ładnych leśnych terenach. Gdy składano trumnę do grobu, z pobliskiego pagórka zabrzmiała melodia zagrana na trąbce. To był chyba dla wszystkich najtrudniejszy moment. Wzruszenie ściskało gardło, a łzy same napływały do oczu...

Na koniec mama Miboya opowiadała o nim i o wypadku. Podziękowała wszystkim za przybycie. Oddzielnie podziękowała nam -skuterzystom, zaznaczając, że wie, iż część z nas przybyła na pogrzeb z daleka. Wcześniej używała imienia Michała i Moniki, ale gdy zwracała się do nas, mówiła o Miboyu i Gadze... Tak jakby wszystko o nas wiedziała...

Poznaliśmy wspaniałą i niesamowicie silną duchem kobietę. Szkoda, że w tak dramatycznych okolicznościach. Chylę głowę przed Jej wielkością i życzę, aby jak najszybciej czas zaleczył Jej ból.

No i jeszcze Jacek (brat Michała) -dzielnie wspierał rodzinę do samego końca.
Jaca: bądź nadal równie silny i pozostań z nami. Jesteś małym wielkim facetem.

PS: Na wczorajszym spotkaniu o 17,30 zapaliliśmy znicz na parkingu, w miejscu, które pozostawiliśmy symbolicznie pomiędzy innymi skuterami dla Miboya. Dzisiaj o godzinie 20,00 przejeżdżałem przez ten sam, pusty już parking. Znicz palił się nadal...
Nikt go nie zgasił, nie przewrócił, nie ukradł. Dopali się zapewne jutro o świcie... "
>Moze to glupie porownanie, ale czy starano by sie postawic opiekuna przed >sadem gdyby te dzieciaki zginely wczasie podrozy to Zakopanego w wypadku >samochodowych?

Fakt - to głupie porównanie - wtedy przed sądem stanął by sprawca wypadku. A nieumyślnym sprawcą tej tragedii jest ów nauczyciel i jego chore ambicje.

Pamiętam jak rok temu co poniektóży wieszali na mnie psy iz od razu "miałem zamiar" faceta posłać za kratki. Nie wiem dlaczego ale mam teraz "dziką" satysfakcję iz gość okazuje sie kompletnym idiotą. Jak wogóle mozna przyjmować za linę obrony ze to byl blad ratownikow. Przecież zagrozenia bylo opisane prawidlowo a owa lawina byla MODELOWĄ DLA II STOPNIA.

Co mamy napisane w opisie dwójki? Nawet interpretując na chłopski rozum:

"Lawiny mogą schodzić samoistnie tylko w formacjach wklęsłych. Bezpieczne warunki do uprawiania turystyki za wyjątkiem formacji wklęsłych" - Jak by nie patrzec to nie szli granią lub halą. Chyba że rysa nie jest formacją wklęsłą

"możliwość zejścia lawin tylko w wyniku naruszenia pokrywy śnieżnej przez grupę narciarzy czy turystów" - czyli gdyby bylo ich np. pięcioro to MOŻE nic by sie nie stało ale BYŁO ICH KILKANAŚCIE - małego obciążenia to oni nie stanowili.

Wczoraj Pan Opiekun stwierdził - "przeciez jestem bardzo doswiadczonym taternikiem"

I co z tego, ja tez jestem ale cytując (mniej więcej) Jarka sprzed roku i zgadzając sie z nim w pelni: "Przy takich warunkach Sam bym poszedł ale nikogo pod opiekę bym nie wziął"

To jest właśnie róznica między taternikiem a przewodnikiem. My odpowiadamy tylko za siebie a oni sa uczeni odpowiedzialności za innych i to dlatego tylko przewodnicy moga zabierac takie grupy w gory. Wiadome jest ze tego "wyczynu" co Pan Opiekun, w tych warunkach i w takiej liczebności nie podjął by sie zaden z przewodników.

Podsumuję co by nie zanudzać - po jego wczorajszej wypowiedzi MAM NADZIEJĘ ZE DOSTANIE MAKSYMALNY WYMIAR KARY!

ps. moze sie wybierzemy na nastepna rozprawe??
Wczorajszy post odszedł w niepamięć, więc tym razem dubel rozejdzie się bez echa. Zresztą i tak dziś wyjątkowa cisza. Nie mam się czego obawiać.

Jestem w trakcie projekcji zaskakująco dobrego filmu. Starsi chyba pamiętają Zemsta po latach (The Changeling)? Mgliście kojarzyłem, ale kiedyś, dawno temu coś widziałem. I teraz na nowo... film z 1980 roku. Horror, z prawdziwego zdarzenia, a nie jakiś tandetny gumowy i pełnokrwisty slasher. Jestem wręcz pod wrażeniem. Mimo, iż nakręcony z niskim nakładem finansowym, to - podobnie jak u Carpentera - czuć to, co się widzi. Niezwykle sugestywny. To działa! Wciąga bez reszty. Chodzi mniej więcej o to:

John Russell (świetny jak zwykle George C. Scott), kompozytor i profesor muzyki, traci w wypadku samochodowym żonę i córkę. W poszukiwaniu zapomnienia i spokoju przenosi się do starego, opuszczonego od dwudziestu lat domu na odludziu, gdzie zamierza komponować i zebrać się po stracie rodziny. Szybko jednak okazuje się, że dom kryje w sobie przerażające sekrety poprzednich mieszkańców. Odkrycie makabrycznej prawdy nie pozwala Johnowi pozostawić jej samej sobie... To klasyczny horror utrzymany w gotyckiej konwencji, precyzyjnie kreujący atmosferę tajemnicy i budujący strach na półcieniach, przenikającej muzyce i mrocznych wnętrzach starego domu. Fabuła oparta została na rzekomo autentycznych wydarzeniach, a rola George'a C. Scotta wyrasta wysoko ponad standardy horroru.

Bez cienia wątpliwości - jeśli ktoś lubi tego typu kino, a nie gardzi starszymi dziełami (co by nie było - wiele z nich bije na głowę analogiczne współczesne produkcje) - polecam. Jestem mile zaskoczony. Brakowało mi takiego kina.
Topik zaczął się ... melodramatycznie pora zatem na prawdziwy dramat

"Okruchy życia"

Znany architekt, Pierre, nie może zdecydować się na wybór między żoną, a kochanką Heleną. Po ciężkim wypadku samochodowym, bliski śmierci Pierre dokonuje rozrachunku z przeszłością...

Śmiertelny wypadek samochodowy - pokazywany wielokrotnie, pod różnym kątem i z różnych punktów widzenia, na zdjęciach w zwolnionym tempie, fascynujących grozą i absurdem. Ciąg skojarzeń umierającego mężczyzny: dzień wczorajszy i wcześniejsze - dni, miesiące, lata. Małżeństwo rozbite po separacji, przyjaciółka, syn łaknący towarzystwa ojca. Banalna, absorbująca praca: wyjazdy, kontrakty, decyzje. Bierny, otępiały, nie wytrzymujący naporu codzienności człowiek siada jak co dzień za kierownicą i wpada na ciężarówkę.

"Ten człowiek umiera, bo nie znajduje wyjścia, śmierć jest zawsze rozwiązaniem - mówił reżyser. - Oczywiście mógłby mu się przytrafić jakiś inny wypadek, ale tego dnia właśnie taki wypadek był bardzo prawdopodobny. Kiedy człowiek wpada w kleszcze sytuacji bez wyjścia, przypadki zjawiają się dziwnie łatwo."

Zarówno powieść Paula Guimarda, jak i jej wersja filmowa, mocno zmieniona, cieszyły się dużym powodzeniem. Do kin przyciągali ulubieńcy francuskiej widowni. Z Michelem Piccolim reżyser Claude Sautet nakręcił cztery filmy, z Romy Schneider pięć. "Często przed ujęciem, czasem nawet podczas pracy - mówił - Romy była tak skoncentrowana, że jej oczy napełniały się łzami. Jakby było w niej zbyt wiele siły i gwałtowności, którym gra pozwalała wypłynąć na powierzchnię. Zbyt wiele burz i namiętności. Zbyt wiele wzruszenia. Zbyt wiele miłości."

Film uzyskał przyznawaną corocznie od roku 1937 Nagrodę im. Louisa Delluca.

I kiedy zdawałoby się, ze główny bohater znalazł rozwiązanie .....

http://uk.youtube.com/watch?v=JfDaFZPN4OU
Chronologicznie nie będzie, bo wrzucałam co mi się nawinęło pod rękę:

* Brian wyleczył się z choroby, trenuje normalnie, bierze udział w zawodach (French Nationals, miejsca:
1. Brian
2. Yannick
3. Alban) oraz galach (wczorajsza świąteczna w Courchevel).

* LP z Nationalsów: http://ca.youtube.com/watch?v=zYhJAasMN4g oraz cudna gala z Clocksami i nieśmiertelnym Rise: http://ca.youtube.com/watch?v=4zmiIi5spVo&feature=related

* Przedświąteczny wywiad, warto przeczytać, bo niektóre teksty są bezcenne: http://web.icenetwork.com/news/article.jsp?ymd=20071224&content_id=39923&vkey=ice_news

* Kilka zdjęć:
# z Hamiltonem podczas wczorajszej gali: http://sports.nouvelobs.com/fr/images/slideshow/dujour/2007/18/5192.jpg
# French Nationals:
http://i26.servimg.com/u/f26/10/07/55/15/hreh10.jpg
http://i26.servimg.com/u/f26/10/07/55/15/ye10.jpg
http://i26.servimg.com/u/f26/10/07/55/15/jtr10.jpg

* + info z innej beczki: Oda nie wystapi na Worldsach, co argumentuje tym wypadkiem samochodowym, który spowodował

Cóż, to mniej więcej wszystko. Vidsów z Courchevel jeszcze nie ma, do Eurosów nigdzie poza galami pokazywać się nie będzie.
Wjechał autem do banku

Kobieta z urazem kręgosłupa w szpitalu, zniszczone samochody i rozbita witryna banku. To wynik wczorajszych mrożących krew w żyłach manewrów forda transita w centrum miasta. Na razie wiadomo tylko, że kierowca był bardzo zaskoczony, że "samochód tak pojechał". Zresztą kierowca to za dużo powiedziane - 21-letni chłopak nie zdał jeszcze egzaminu na prawo jazdy (jest w trakcie kursu). Co się stało?

Otóż ten, nazwijmy go adept sztuki kierowania ok. godz. 13 jechał al. 3 Maja w stronę centrum. Lewym wewnętrznym pasem (na tym odcinku al. 3 Maja ma cztery pasy - to ważne dla zrozumienia wyczynu młodzieńca). Gdy zbliżał się do Bramy Portowej, nagle skręcił w... prawo w ul. Wyszyńskiego. Po drodze uszkodził dwa samochody osobowe, przeciął cztery pasy ruchu, staranował znak drogowy i słup sygnalizacji świetlnej. Na koniec zawitał do pomieszczeń Citibanku i stanął jak wryty. Po chwili na miejscu wypadku pojawiło się kilkanaście samochodów policyjnych (toż to bank). - Po zatrzymaniu kierujący kompletnie nie wiedział, jak to się mogło stać - mówi Artur Marciniak, rzecznik Komendy Miejskiej Policji.

W wyniku zderzenia z jednym z aut ranna została kobieta (kierowca). Z urazem kręgosłupa przebywa w szpitalu. Pomocy potrzebował też przechodzień, który po opatrzeniu na miejscu wrócił do domu.

Sprawca wypadku Łukasz S. jest w trakcie kursu na prawo jazdy. Jak zeznał, odbył już 30 godzin jazdy. Do egzaminu prawdopodobnie jednak nieprędko przystąpi. Grozi mu do pięciu lat więzienia.

Zrodlo: http://miasta.gazeta.pl/szczecin/1,34939,2428246.html

To sie dopiero nazywa brak wyobrazni Nawet brak mi slow zeby to skomentowac...
A to ja staram się biegać na tyle wcześnie, że ludzie których mijam jeszcze nie do końca się rozbudzili. Do tego biegam w czapce z daszkiem głęboko wsuniętej na oczy i raczej wybieram trasy mało uczęszczane przez pieszych o tak wczesnych porach, a głupich spojrzeń kierowców samochodów nie zauważam. Jak który zatrąbi to mu pomacham [TIRowcom się zdarza ], niech ma facet dobry humor przez chwilę. Resztę olewam, raczej patrzę pod nogi.
A jeżeli już zdarzy się, że kogoś wyprzedzam i słyszę komentarze [a najczęściej zdarza się to gdy wyprzedzam dwóch panów lekko "wczorajszych" - "o, ta to zdrowa będzie, powietrza świeżego się nałyka..."], to po prostu ignoruję. Najbardziej nie lubię, jak taki "wczorajszy" idzie z naprzeciwka, przyuważy mnie z daleka i zaczyna mnie przedrzeźniać i udawać, że też truchta. Dżizass...
Chociaż ostatnio zdarzyła mi się historia, której nie dało się zignorować. Pod jednym sklepem, który mijam w odległości kilku metrów, stał pan wcale nie "wczorajszy", tylko chyba po prostu samotny. "O, pani znowu trenuje?" wykrzyknął do mnie z daleka [dziwne, bo ja go nie kojarzyłam z innych wybiegań...]. Za pierwszym razem go olałam, ale tak mam ułożoną trasę, że ten sklep mijam 2 razy w różne strony, więc jak wracałam, to dziadzio znowu zagaił z daleka "a która to runda?" Byłam już bliżej końca, więc i humor lepszy, to mu odkrzyknęłam, że cały czas ta sama. Ale dziadzio na tym nie skończył - "a pani to biega żeby schudnąć, czy dla zdrowia?"

Przygód z psami jeszcze nie miałam - jak dobiegam do psa od tyłu, to szuram stopami albo chrząkam z daleka, żeby miał możliwość mnie zobaczyć i nie przestraszyć się, a przy okazji sama mam jeszcze szanse przejść do marszu, który jest mniej irytujący dla niektórych sfrustrowanych miejskim życiem psinek. Ale na wszelki wypadek biegam z gazem pieprzowym w garści - trochę się dłoń poci, ale poczucie bezpieczeństwa jest bezcenne.
na prosbe POGZA zamieszczam tekst: W dniu wczorajszym ( sobota 1.09.2007r. ) o godz. 22.51 do drawskiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego wpłynęło zgłoszenie o zdarzeniu 2 samochodów osobowych w okolicach miejscowości Storkowo powiat Stargard Szczeciński. Mimo iż zdarzenie miało miejsce poza terenem powiatu drawskiego niezwłocznie zostały zadysponowane 2 zastępy z JRG Drawsko Pomorskie oraz poinformowane zostały pozostałe służby ratunkowe. Ze zgłoszenia wynikało, iż w wypadku poszkodowanych jest 7 osób i jeden z samochodów zaczyna się palić. Po przybyciu na miejsce zdarzenia JRG z Drawska - stwierdzono, że zderzyły się czołowo 2 samochody - Seat Ibiza i Toyota Corolla. Komora silnika samochodu Seat została ugaszona przez osoby postronne.
Po przeprowadzeniu szczegółowego rozpoznania ustalono, że poszkodowane są 4 osoby - 1 z Seata i 3 z Toyoty. Doraźnej pomocy udzielały osoby postronne, które ewakuowały z pojazdów wszystkich poszkodowanych. Niezwłocznie przystąpiono do udzielania pomocy medycznej oraz do poszukiwań poszkodowanego mężczyzny, który według relacji świadków oddalił się we wskazanym kierunku. Miejsce zdarzenia zabezpieczono, oświetlono i odłączono akumulatory w pojazdach. Po ok. 10 minutach od przybycia zastępów straży pożarnej na miejsce dotarła pierwsza karetka Pogotowia Ratunkowego z Drawska. Lekarz Pogotowia koordynował udzielaną pomoc do czasu przybycia kolejnych 2 karetek. Po przekazaniu poszkodowanych pod opiekę medyków przystąpiono wspólnie z Policją do penetracji okolicy wypadku w celu odnalezienia poszukiwanego mężczyzny. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu, a funkcjonariusze Policji podjęli decyzję o zadysponowaniu na miejsce zdarzenia psa tropiącego. Po kilkudziesięciu minutach na miejsce zdarzenia przybył Oficer Operacyjny KP PSP Stargard Szczeciński, któremu zostało przekazane dalsze organizowanie i prowadzenie akcji. W chwili, gdy miejsce zdarzenia opuszczały zastępy z JRG Drawsko Pomorskie poszkodowane były 4 osoby (1 kobieta wiek ok. 18 lat, 3 mężczyźni wiek ok. 18 - 20 lat). Nie ma informacji czy odnaleziono poszukiwanego mężczyznę.
Co jest zadziwające...według relacji świadków miejsce zdarzenia nieznanym samochodem "bus" opuściły jeszcze, co najmniej 2 osoby - pasażerowie Seata, osób tych nie odnaleziono. Sprawę prowadzi KPP Stargard Szczeciński.

fotki tu: http://www.drawskopomorsk...id=527&Itemid=1 i pewnie neidlugo na strazdrawsko.pl
IMIĘ: Frank
NAZWISKO: Devito
Przezwisko: Fanny
Płeć: kobieta
Wiek: 32 lata
Data Urodzenia: 23 maja
Pochodzenie: Los Angeles
Włosy: Rude
Oczy: piwno zielone, kiedy patrzy w słońce mają odcień lekko miodowy, w zimę, kiedy jest szaro - mają kolor głębokiej zieleni.
Wzrost: 170 cm.
Waga: odpowiednia
Osobowość: Fanny jest poważna, ale potrafi się bawić i wyluzować. Lubi mieć uporządkowane życie, jednak nie zawsze jej to wychodzi. Jest czasami nerwowa i ponoszą ją emocje.
Wygląd:

Rodzina: rozwódka, nie ma dzieci, rodzice daaaaleko.
Słabości: tequilla, przystojni faceci i babeczki - mieszanka wybuchowa.
Umiejętności: Fanny jest całkiem dobrym adwokatem, a wogole to jej największą umiejętnościa to pakowanie sie w kłopoty sercowe.
Zawód: adwokat?
Zainteresowania: Fanny interesuje się wizytami w barze i pakowaniem się w kłopoty.
Historia: Państwo Devito marzyli by mieć syna. Miał miec na imie Frank Jr, po panu Devito. Jednak kiedy Pani Devito byla w ciazy, Pan Devito zmarl w wypadku samochodowym. Urodzila sie im córka. Pani Devito z wielkiej rozpaczy po mezu nazwala coreczke Frank, tak, tak, to meskie imie. Z czasem Fanny, bo tak zdrabniala swoje imie i przedstawiala sie wszystkim dziewczyna wyrosla na mloda kobietę. Zawsze ładnie ubrana, zagubioną w swoich decyzjach. Powoli rozumiala, jak wazne są w zyciu decyzje ktore sie podejmuje. Wyszla za maz za cudownego faceta, zdradzila go z jego przyjacielem. Rozwiodla sie i szuka milosci. Jednak, jak sie okazuje to nie takie proste. Wyjechala do Bostonu, zeby zaczac nowe zycie. Z czystym kontem, nie obarczone problemami z Los Angeles.
Przykładowy Post Fanny otworzyła leniwe jedno oko. Spojrzala na zegarek. Tak, tak, własnie sie spozniasz - mówil do niej cichy głosik w jej głowie dziwnie przypominajacy głos jej matki. Fanny wstala w lozka, o ile to mozna nazwac wstaniem. Najpierw zwlokła jedna noge, pozniej druga, reszta ciala poprostu spadla na podloge. Fann poczula zimne panele pod policzkiem. Tym razem wstala. Pokonala swoje lenistwo. Wolnym, ospalym krokiem poszla do lazienki. Podniosla glowe i spojrzala w lustro.
Taak, to ty. - powiedział znowu tajemniczy glosik w jej glowie. Fanny skrzywila sie na widok podkrązonych oczu, poczochranych nienaturalnie napuszonych niesfornych rudych wlosow, ktore niemilosiernie sterczaly na cztery strony swiata. Fann przeklnela poniedzialek i wczorajsze szklaneczki tequilli.
W dniu wczorajszym w drugim dniu świąt zginął w wypadku samochodowym dobry kolega kpt. Grzegorz Niesłuchowski oraz jego żona.
Cześć ich pamięci
W dniu wczorajszym (15.01.2009r.) nasz kolega po służbie i przyjaciel z 7 Rejonowej Bazy Materiałowej st.chor. Piotr STĘPNIAK zginął tragicznie w wypadku samochodowym.
Niech spoczywa w spokoju.
Składam szczere wyrazy współczucia dla rodziny.
Witamy,

Wtorek, 26.11.2002.
Imieniny: Delfiny, Leonarda. Wyślij im e-kartkę
http://wroclaw.naszemiasto.pl/ekartki/

- By mniej cierpiał
WROCŁAW Patryka od 6 lat powoli niszczy nieuleczalna choroba. Chłopczyk już
nie widzi, nie mówi, nie chodzi. Nie można go wyleczyć, ale można sprawić,
by mniej cierpiał. Jego mamie brakuje na to pieniędzy...
Może możesz pomóc?
http://www.wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/227782.html

Tematy dnia:
- Patrzył, jak kona
NARATÓW/POWIAT GÓROWSKI Ponad 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu miał
lekarz pogotowia ratunkowego z Góry, kiedy w niedzielę przyjechał do
88-letniej pacjentki cierpiącej na niewydolność krążenia. Medyk nie był w
stanie udzielić pomocy chorej. Pacjentka zmarła podczas reanimacji... Dramat
rozegrał się w miejscowości Naratów, niedaleko Góry...
Więcej: http://www.wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/227763.html

- Loga, dzwonki, relacje SMS - http://wroclaw.naszemiasto.pl/sms/
- "Historia piwa na Dolnym Śląsku": http://wroclaw.naszemiasto.pl/piwo/
- Interaktywny plan Wrocławia: http://plan.naszemiasto.pl/plan_wroclaw.html

- EXPO. Walka do końca
WROCŁAW - Gdy podczas lipcowej prezentacji Wrocławia w Paryżu usłyszałem, że
śpiewamy całemu światu "Kuba wyspa jak wulkan gorąca", doszedłem do wniosku,

Janerka podczas wczorajszej prezentacji utworu "Nadzieja o Wrocławiu".
Więcej: http://www.wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/228073.html

- Ratują skórę
WROCŁAW Władze gminy zakomunikowały, że częściowo zakończono przetarg na
zarządców mieniem komunalnym. Ale najprawdopodobniej długo jeszcze nie
dojdzie do podpisania umów, bo spółki, których oferty odrzucono, po
odwołaniach mają szanse wygrać spór z gminą.
Więcej: http://www.wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/227793.html

- Zarabiali na stłuczkach
WROCŁAW Kilkunastu mężczyzn podejrzanych o oszustwa i wyłudzenia ubezpieczeń
stanęło przed sądem. Szajką, która zarabiała na stłuczkach, kierował jeden z
założycieli Fundacji na rzecz Dzieci Poszkodowanych przez Wypadki
Samochodowe "Help".
Więcej: http://www.wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/227773.html

- Gdy gram, to strzelam
WROCŁAW Piłkarze Polaru Wrocław udanie zakończyli rundę jesienną pokonując
Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1. Jedną z bramek strzelił Tomasz Pawlak, który
ostatnio w każdym meczu trafiał do bramek rywali.
Więcej: http://www.wroclaw.naszemiasto.pl/sport/227783.html

- Grosze od polityków
DOMASZKÓW, powiat Kłodzko Trzy komitety wyborcze z Międzylesia przekazały na
konto Domu Dziecka w Domaszkowie łącznie... osiem groszy. Pytanie: czy jest
to złośliwość, czy też efekt przepisu ordynacji wyborczej?
Więcej: http://www.wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/227768.html

- Kuria chroni
SOKOŁOWIEC, gmina Świerzawa Zraniony siekierą przez Tadeusza K. ksiądz
proboszcz Bernard Łosoń został zawieszony w obowiązkach przez kurię i ukryty
w Legnicy. Parafianie domagają się jego powrotu, ale biskupi uważają, że
byłoby to dla niego niebezpieczne. Napastnik Tadeusz K. jest wolny.
Prokuratura nie widzi podstaw, by go aresztować.
Więcej: http://www.wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/227764.html

- Chcesz kupić auto? Ponad 1000 ofert z wrocławskich komisów:
http://www.gratka.pl/moto/nasi_partnerzy.phtml?id_region=1

- Przetargi i komunikaty on-line: http://wroclaw.naszemiasto.pl/przetargi/

Dziękujemy i zapraszamy do codziennego odwiedzania naszego serwisu.
Tomasz Zaród

Myślę, że bez obywatelskiej akcji wymuszającej na policji działania do
których została powołana nic z tego nie wyjdzie. Codziennie obserwuję nad
ranem drzemiących w radiowozach policjantów, ilość zaobserwowanych przeze
mnie wykroczeń drogowych popełnianych przez kierowców samochodów policji
jest ogromna. Wystarczy przypomnieć, że policjanci mają być przypięci
pasami, tylko w czasie konwojowania przestępcy mogą się odpiąć. Gdybym mógł
nakładać mandaty na miśków na tych samych zasadach co oni, to byłbym bogatym
człowiekiem. Zaproponowałem to kiedyś w radio komendantowi policji, ale mnie
zbył. Jeżeli władze tolerują wykroczenia i łapownictwo wśród tych, którzy
mają pilnować przestrzegania prawa, to nie wróżę dobrze mojej Ojczyźnie na
przyszłość. Są na świecie policje, które mają inne podejście do kierowców
niż zaczaić się i ukarać. W Grecji musiałbyś wykazać naprawdę złą wolę i
złośliwość, aby Cię ukarano mandatem, u nas  pomyłka w gąszczu bezsensownie
nastawianych znaków drogowych jest okazją do ukarania lub wymuszenia
łapówki. Nasi policjanci  zaczajają się w trudnych miejscach łapią tych,
którzy się pogubili. A przecież są po to, aby stanąć i pomagać! Za to im
płacimy!  Może by jednak powołać stronę z opisami działań policji - miejsce,
numer i ewentualnie zdjęcie.  Może to by dało coś do myślenia władzom?

Witam

Czesto obserwuje zachowanie patroli, zwłaszcza w radiowozach i szlak mnie
trafia.
Zastanawiam sie co oni własciwie robia?.
Jak do nas kierowców to ani grama wyrozumiałosci - albo w łape albo mandat.
A sami co robia ?
Postanowiłem pietnowac Policjantów poprzez pisanie listów do Komendy.
List trzeba przeczytać, sprawdzic kto w tym czasie mial służbe, przepytac

W sumie troche roboty. Juz mam 2 odpowiedzi, że oczywiscie "zle widziałem".
Ale pisze tylko wtedy, kiedy mam świadka.
Teraz kolejna skarga.

"Witam

W dniu wczorajszym tzn. 5 listopada o godzinie 11.00 byłem świadkiem
następu
jącej sytuacji.
Na skrzyżowaniu al. Włókniarzy  z al. Mickiewicza od strony parku
Poniatowsk
iego wybiegła grupka młodych ludzi.
Mając w głębokiej pogardzie czerwone światła wtargnęła na jezdnie i
lawirują
c miedzy samochodami przebrnęła na druga stronę.
Z taka samą pogardą dla poszanowania prawa zareagowała załoga pięknego
radio
wozu marki Ford Fokus nr F065 stojąca na tym skrzyżowaniu bezpośredni przed
mną.
Przestraszyli się ich, czy im się po prostu niechciało?
Jak w takim wypadku Policja zamierza walczyć o zdobycie zaufania
społecznego
?"

Pisac dalej, czy dac sobie spokoj ?
Powodów z pewnościa wystarczy :-(((((((((

--
Pozdrawiam
W.Wojciechowski

..i nie pozwól, aby twoje zasady moralne powstrzymały cię od uczynienia
tego
co słuszne.



http://miasta.gazeta.pl/w...62,4470896.html

Sąd nad Trasą Krasińskiego
Krzysztof Jóźwiak, współpraca Marta Gołda
2007-09-08, ostatnia aktualizacja 2007-09-08 00:04

Ponad stu mieszkańców Żoliborza wzięło udział w konsultacjach dotyczących budowy Trasy Krasińskiego. - Chcemy spokoju, a nie ruchliwej drogi! - krzyczeli jedni. Innych ucieszyły ustępstwa obiecane przez inwestora.

W tym miejscu - na przedłużeniu ul. Krasińskiego - powstanie most i trasa Krasińskiego (przed widocznymi na zdjęciu czterema biurowcami Centrum Olimpijskiego)
Trasa i most Krasińskiego do 2011 r. ma połączyć centrum Żoliborza i ul. Jagiellońską na Targówku. Środkiem pojedzie tramwaj, który ułatwi mieszkańcom Pragi dojazd do stacji metra pl. Wilsona. Na Żoliborzu inwestycja budzi kontrowersje. Mieszkańcy boją się, że wąskie i spokojne uliczki zostaną zalane potokiem samochodów. Radni Żoliborza przyjęli nawet stanowisko, w którym domagają się wstrzymania inwestycji do czasu powstania mostu Północnego i wyremontowania przeprawy Grota-Roweckiego. Swoje zdanie podtrzymali na wczorajszym spotkaniu w urzędzie dzielnicy.

- Nie ma zgody na most tranzytowy, most Krasińskiego nie może powstać nawet miesiąc później niż most Północny, bo w innym wypadku Żoliborz zostanie zniszczony - argumentował radny Baltazar Brukalski.

Przedstawiciele Zarządu Dróg Miejskich zapewniali, że nowy most będzie lokalny. - Prace projektowe w przypadku mostu Północnego i Krasińskiego toczą się równocześnie i są podobnie zaawansowane. Nie otworzymy mostu Krasińskiego, jeżeli Północny nie będzie gotowy - zapewniał Andrzej Marecki z ZDM.

- Nasze badania pokazują, że do 2030 r. ruch na trasie Krasińskiego wzrośnie nieznacznie. A poziom hałasu nawet się zmniejszy, bo jezdnie na ul. Krasińskiego zostaną zwężone. Przy ul. Promyka staną ekrany dźwiękochłonne, a torowisko tramwajowe będzie miało konstrukcję minimalizującą hałas i wibracje - tłumaczyła Danuta Dupieu, projektantka z firmy Systra.

Przedstawiciele ZDM nie potrafili odpowiedzieć, jak bardzo wzrośnie ruch na ul. Krasińskiego po otwarciu mostu. - Nie wierzę w zapewniania, że on się nie zwiększy. Na dodatek chcecie puścić pod naszymi oknami tramwaj - mówił Bartłomiej Borkowski mieszkający przy Krasińskiego 10.

- Projekt zakłada przecięcie dzielnicy na pół, bo nie będzie można przejechać bezpośrednio z Żoliborza Oficerskiego na Dziennikarski - zauważył inny mieszkaniec.

Projektanci i przedstawiciele ZDM byli bardzo ugodowi. Od ręki zgodzili się na zachowanie przejazdu przy ul. Czarnieckiego i przeniesienie przystanku tramwajowego bliżej planowanego ronda przy Wisłostradzie. Ucieszyło to mieszkańców bloków przy Promyka: - W ten sposób będziemy mieli sensowny dojazd na pl. Wilsona. Do projektu został także dopisany bezkolizyjny wyjazd z Gwiaździstej.

Niektórzy mieszkańcy byli jednak niezadowoleni, że o trasie Krasińskiego w ogóle się dyskutuje. - Nie powinna powstać. Jak się dowiedziałam o tych planach, to zaczęłam myśleć o sprzedaży mieszkania, ale kto będzie chciał mieszkać przy trasie - stwierdziła jedna z pań.

Wcześniej podobne konsultacje odbyły się na Targówku. Mieszkańcy boją się hałasu, ale część z nich uznała, że most jest za wąski. Proponowali, by zamiast dwóch, wybudować aż trzy pasy. Nie kryli obaw, że tak jak w przypadku mostu Północnego, inwestycja utknie w martwym punkcie.

Na jesień zaplanowano przetarg na drugi etap budowy trasy. Prace budowlane przewidziano na lata 2009-10.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Decapitated: Wokalista czuje się coraz lepiej

Jak poinformowano za pośrednictwem oficjalnej strony grupy Decapitated, stan wokalisty Covana jest stabilny i z dnia na dzień ulega poprawie. Przypomnijmy, że muzycy formacji ulegli wypadkowi samochodowemu podczas trasy koncertowej po krajach byłego Związku Radzieckiego. W wyniku obrażeń zmarł perkusista, Witold "Vitek" Kiełtyka.

Covan cały czas przebywa w krakowskim szpitalu. Wprowadzony został całkowity zakaz odwiedzin ze względu na dobro chorego, a w najbliższych dniach lekarze podejmą decyzję dotyczącą dalszego leczenia.

Zmarłego w ubiegłym tygodniu 23-letniego perkusistę polskiego Decapitated, Vitka, wspominają uznani metalowi muzycy z całego świata. Na oficjalnej stronie szwedzkiej grupy Meshuggah, jej perkusista Tomas Haake napisał: "Świat muzyki metalowej stracił jednego z najbardziej utalentowanych perkusistów naszych czasów! Pamiętam, gdy po raz pierwszy usłyszałem płytę 'Organic Hallucinosis' Decapitated. Dosłownie mnie zmiotła! Co za zespół i co za PERKUSISTA!!!". Vitka wspomina też były perkusista legendarnej grindcorowej formacji Nasum, Anders Jakobson (obecnie w Coldworker): "Osobiście nie jestem wielkim fanem Decapitated. Słuchałem ich najnowszej płyty i podobała mi się, lecz nie ma żadnych wątpliwości, że Vitek był utalentowanym perkusistą, który miał przed sobą wspaniałą przyszłość".

Z kolei perkusista szwedzkiego zespołu Soilwork przyznał, że Vitek był dla niego wielkim źródłem inspiracji: "Jestem ogromnie zasmucony odejściem Vitka. Bez wątpienia był jednym z najbardziej utalentowanych i ciężko pracujących perkusistów w świecie ekstremalnego metalu". Z kolei norweski Dimmu Borgir zadedykował perkusiście Decapitated swój wczorajszy koncert w Finlandii.

Muzyk zmarł w szpitalu w Rosji wskutek obrażeń odniesionych w niedawnym wypadku. Vitek był najciężej poszkodowanym w wypadku, do którego doszło w ubiegłym tygodniu w Homlu, na granicy rosyjsko-białoruskiej. Bus wiozący zespół zderzył się z samochodem przewożącym drewno. Wokalista Covan i Vitek doznali poważnych urazów głowy. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że wina za spowodowanie wypadku leży po stronie kierowcy busa wiozącego muzyków.

Od początku stan Vitka był bardzo ciężki. Wraz z Covanem trafił na intensywną terapię. Zrobiono mu trepanację czaszki. Wkrótce perkusista miał zostać przewieziony do szpitala w Krakowie...

Na oficjalnej stronie zespołu pojawiła się informacja o następującej treści:

"Brat, przyjaciel, kolega� a także mąż i ojciec – jeden z najbardziej uzdolnionych perkusistów młodego pokolenia – odszedł tak nagle. Miał 23 lata".

"W Decapitated grał od samego początku, do tej pory wraz z nim zarejestrowaliśmy pięć płyt, zagraliśmy setki koncertów, przeżyliśmy dziesiątki przygód".

"Był wybitnym muzykiem, aktywnie zaangażowanym w zespół i scenę – udzielał się także w projektach Dies Irae i Panzer X. Zawsze serdeczny, otwarty, niezastąpiony�".

"Precyzja i szybkość, z jaką grał na perkusji – zbudowały fundament pozycji Decapitated na metalowej scenie, w kraju i za granicą. Metalowy świat bez niego nigdy nie będzie już taki sam...".

Rodzina Covana poinformowała 1 listopada, że stan zdrowia wokalisty nieco się poprawił. Muzyk został przetransportowany samolotem do Krakowa. Jego bliscy zarzucają towarzystwu ubezpieczeniowemu opieszałość w wydaniu decyzji o przewiezieniu go do Polski. Firma tłumaczy, że na wcześniejszy transport nie zgodzili się lekarze, którzy musieli mieć pewność, że podróż nie zagraża życiu. Rodzina jest innego zdania.

Występ w Homlu miał być ostatnim, jaki formacje Decapitated i supportujący krośnian Crionics miały zagrać podczas trasy...




(muzyka.pl)

Tyle dobrze, że chociaż on...

>